Dom pęka, lokatorzy muszą się wyprowadzić: Kalinowscy chcą...

    Dom pęka, lokatorzy muszą się wyprowadzić: Kalinowscy chcą do centrum

    Beata Marcińczyk

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    O poznańskich kinomanach - Marii i Bogusławie Kalinowskich powstały filmy i reportaże. Nie ma festiwalu (przynajmniej w Polsce), którego nie byliby honorowymi gośćmi lub po prostu oczekiwanymi widzami.
    Dla nich kino jest tym, czym dla innych poranna kawa. I o ile na filmie znają się doskonale, o tyle gorzej wiedzie im się w życiu codziennym. W tym tygodniu dowiedzieli się, że budynek przy Polnej, w którym mieszkają od dwóch lat, przeznaczony został do rozbiórki.

    Gdy się do niego wprowadzali, był w opłakanym stanie, ale sam lokal, który objęli, zgodnie z umową najmu, dało się wyremontować niedużym kosztem. - Tu mieszka się nam dobrze - mówi Maria Kalinowska. - Blisko mamy do składów, darmowego autobusu, do marketu, gdzie robimy tanie zakupy.

    Najważniejsza dla nich jednak jest... ich pasja. - I do każdego kina możemy dojechać tramwajem - dodaje.

    W poniedziałek odebrała od zarządcy kamienicy, Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, informację o decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o konieczności opuszczenia budynku. W domu pękają ściany, uszkodzone są nadproża, uginają się schody, uszkodzony jest strop klatki.

    MPGM zna właścicieli kamienicy, ale ci nie byli zainteresowani jej przejęciem. Spółka jako zarządca przymusowy musi zatroszczyć się o lokatorów - nie tylko o Kalinowskich. Choć wstydem byłoby, gdyby okazało się, że dla tych niezwykłych promotorów Poznania zabraknie mieszkania zamiennego.

    - W budynku jest dziewięć lokali. Dwa pustostany na parterze są od dawna zabezpieczone. W trzech mieszkają osoby bez tytułu prawnego - mówi Maria Wellenger, rzecznik MPGM.

    - Otrzymaliśmy już decyzję PINB o konieczności opróżnienia budynku - mówi Magda Gościńska z ZKZL. - Zwróciliśmy się do zarządcy o dostarczenie informacji dokumentujących prawa mieszkających w nim ludzi do otrzymania lokali zamiennych od miasta.

    Kalinowska już zastrzega, że chciałaby mieszkać w centrum. - Pobudza mnie do życia ruch samochodów, odgłosy miasta. Na peryferiach zginę - mówi płacząc. - Najważniejsze, żeby było blisko do tramwaju, do kina, do Starego Browaru.

    W najbliższych dniach okaże się, jakie propozycje można przedstawić lokatorom z ruiny przy Polnej.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    koniecznie, koniecznie

    wsiowy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    przy głównej ulicy, i skweru obok nie zabudować, żeby mieli gdzie na spacer pójść, i ruch kołowy zamknąć, żeby ciszę mieli; że o odpowiednio wysokim standardzie lokalu i niskich opłatach nie wspomne

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo