Dziewczyny, które już nigdy nie poczują do nikogo miłości

    Dziewczyny, które już nigdy nie poczują do nikogo miłości

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z reżyserką Katarzyną Rosłaniec, o "Galeriankach" - filmowych i prawdziwych - rozmawia Jacek Sobczyński

    Podczas konferencji prasowej po pierwszej projekcji "Galerianek" na festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu część widzów zarzuciła Pani filmowi bajkowość. Skąd mógł wziąć się taki odbiór produkcji, było nie było, dość realistycznej?


    - Po prostu tak sądzą ci, którzy z takimi dziewczynami nie mieli nigdy styczności. Kiedy kręciłam pierwszą wersję "Galerianek" podczas studiów w szkole filmowej, wszyscy pukali się w głowę na zasadzie "coś ty sobie wymyśliła?".
    A potem przyszedł do mnie kolega i powiedział: "Słuchaj, byłem wczoraj w centrum handlowym, podeszła do mnie jakaś gimnazjalistka i zaproponowała seks w zamian za dżinsy". Proszę mi wierzyć, że ten problem wciąż istnieje.

    - Niektórym nie podoba się też to, że tytułowe galerianki mówią językiem, parodiującym bohaterki książek Masłowskiej

    - Ale one naprawdę mówią tak na co dzień!

    - Podchodziła Pani do nich w sklepie i podsłuchiwała, jak mówią?

    - Nie, raczej spotykałam się w młodzieżą w szkołach. Nie potrzebowałam konkretnej osoby, raczej kilku historii młodzieży, stykającej się z takimi dziewczynami na co dzień. Jak zachowują się na lekcjach, przerwach - w szkole łatwiej porozumieć się z młodymi.

    - W "Galeriankach" nie potępia Pani ani nie wyśmiewa swoich bohaterek, traktując je z życzliwością. Sądzi Pani, że za dwa, trzy lata filmowym galeriankom znudzi się polowanie na bogatych facetów?


    - Przykro mi, że te dziewczyny odbierają sobie szansę na fajne przeżycia, oparte na uczuciach. One tak naprawdę nie czują miłości do drugiej osoby i obawiam się, że mogą już jej nie poczuć.

    - Jak czuje się młodziutka reżyserka, o której debiucie mówi się absolutnie wszędzie - w kinach, tramwajach, na portalach społecznościowych...?

    - Sięgając po temat galerianek miałam przeczucie, że jest naprawdę bardzo atrakcyjny. Potem przeczucie przerodziło się w pewność - jeśli film wyjdzie, to będzie o nim głośno. Nieważne, czy będzie dobry, czy kiepski. Moje "Galerianki" zdobyły jednak kilka ważnych nagród, przez co uwierzyłam, że udało mi się wykreować bardzo fajną historię. Przecież nikt nie dałby mi nagrody za sam temat.

    - Jury tegorocznego festiwalu w Gdyni nagrodziło Pani "Galerianki" w kategorii "Najlepszy debiut lub drugi film". No właśnie, debiut już mamy, a co z drugim filmem?

    - Mam nadzieję, że kiedyś powstanie...(śmiech)

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo