Blisko śmierci przez lekarza? Rodzina: można było uniknąć...

    Blisko śmierci przez lekarza? Rodzina: można było uniknąć tragedii

    Paweł Mikos

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Od tygodnia Marek M. leży na oddziale intensywnej opieki medycznej w jednym z poznańskich szpitali. Jeszcze 8 września był w stanie śmierci klinicznej, a obecnie jest w śpiączce farmakologicznej. - To dlatego, że doktor z pogotowia nie zabrał go do szpitala, tylko skierował do lekarza rodzinnego - uważa Małgorzata M., siostra chorego.
    - Niestety, uwierzyliśmy autorytetowi, jakim cieszy się lekarz, gdybyśmy wiedzieli jak się skończy jego badanie, to sami zawieźlibyśmy Marka do szpitala - twierdzi Agnieszka Jankowska, sąsiadka chorego.

    Od wizyty pogotowia w domu Marka M. do wizyty u lekarza pierwszego kontaktu minęło około 10 godzin. Grażyna Janku, lekarz rodzinny jak tylko zobaczyła, w jaki stanie jest pacjent od razu wezwała do niego "erkę". - Niewykluczone, że te kilka godzin mogło zaważyć na jego stanie, choć trudno jednoznacznie to stwierdzić - mówi Grażyna Janku.

    Decyzji lekarza pogotowia broni tymczasem jego przełożony, dr Witold Draber, dyrektor stacji pogotowia przy ul.
    Rycerskiej w Poznaniu. - Z karty zgłoszenia wynika, że lekarz wykonał prawidłowo badania i zaaplikował odpowiednie leki. Być może, byłoby inaczej, gdyby chory poinformował lekarza, że ma wrzody żołądka - twierdzi dr Draber.

    Przez błędną decyzję lekarza Marek musi walczyć o życie - mówi jego siostra

    Według niego jedyny błąd jego podwładnego polegał na niezostawieniu karty informacyjnej z czynnościami, jakie przeprowadził lekarz w czasie wizyty w domu Marka M.

    Rodzina walczącego o życie Marka M. twierdzi, że gdyby lekarz z pogotowia, który go badał, wykonał dobrze swoją pracę, to chory pewnie właśnie wychodziłby ze szpitala, a nie leżał na oddziale intensywnej opieki podłączony do maszyn. Dyrekcja stacji ratunkowej uważa natomiast, że lekarz wykonał prawidłowo swoje czynności.

    Poniedziałek, 7 września. 29-letni Marek M. z Poznania przez cały dzień źle się czuje, wymiotuje. Pod koniec dnia zaczyna wymiotować krwią. Wówczas jego siostra wzywa pogotowie. Około 23.10 przybył lekarz.

    - Zachowanie tego lekarza było skandaliczne - twierdzi Agnieszka Jankowska, sąsiadka chorego, która była w jego mieszkaniu w czasie wizyty pogotowia. - Pomijam to, że był chamski, ale chyba nie przebadał dobrze Marka. Podał mu tylko dwa zastrzyki i powiedział, żeby rano zgłosił się do lekarza pierwszego kontaktu. Później szybko zniknął w karetce - dodaje sąsiadka. Rano siostra zabiera Marka M. do lekarza rodzinnego.

    - Pacjent, kiedy pojawił się w przychodni, był w takim stanie, że od razu wezwałam karetkę pogotowia i zaleciałam badanie krwi - mówi Grażyna Janku, która leczy rodzinę Marka M. od lat. - Wyniki badania wykazały, że albo pacjent miał wewnętrzny krwotok, albo nadal on trwa - wyjaśnia.

    1 »

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    skandal !!!

    liquid force (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 42 / 28

    "chyba nie przebadał dobrze" to słowa siostry... Jasne, ona lepiej niż lekarz wie, jak należy przebadać i jakie wnioski wyciągnąć... nie mówię, że nie ma winy lekarza, ale ludzie - tak naprawde...rozwiń całość

    "chyba nie przebadał dobrze" to słowa siostry... Jasne, ona lepiej niż lekarz wie, jak należy przebadać i jakie wnioski wyciągnąć... nie mówię, że nie ma winy lekarza, ale ludzie - tak naprawde zero merytorycznych informacji, tylko szukanie skandalu... jak cos zrobil nie tak, to niech prokurator powoła biegłego i rozpocznie postępowanie... Jak się nie znam na samochodach, to nie mówię czy mechanik dobrze naprawia mój samochód. To, że wyjechałem przed chwilą z warsztatu, nie daje mi gwarancji, że jutro auto znów się nie zepsuje. Jeśli tak się stanie, to nie robię skandalu, dopóki nie jestem pewnie że mechanik ewidentnie nie wykonał swojej roboty. A tu "chyba nie przebadał dobrze" i tytuł na pierwszą stronę gazety. Przychodzi na myśl Fakt i Super Ekspres.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lekarz

    Widukind (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 25

    nie pierwsze nie ostatnie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niestety!

    tej (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 31

    Niestety rutyna i brak pokory u lekarza prowadzi do takich sytuacji. Doświadczyłem tego. Ale przed wydaniem werdyktu osądzającego kto winien trzeba wziąć pod uwagę,że pacjent sam wniósł swój...rozwiń całość

    Niestety rutyna i brak pokory u lekarza prowadzi do takich sytuacji. Doświadczyłem tego. Ale przed wydaniem werdyktu osądzającego kto winien trzeba wziąć pod uwagę,że pacjent sam wniósł swój "wkład" w chorobę,a właściwie w jej powstanie i rozwój.Medycyna dziś nie uzdrawia natychmiastowo,owszem,tylko pomaga organizmowi,resztę robi on sam.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo