Podejrzany o napady na banki popełnił samobójstwo

    Podejrzany o napady na banki popełnił samobójstwo

    kwp policji

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Sławomir M., który w piątek został zatrzymany za napady na banki, wczoraj popełnił samobójstwo w poznańskim areszcie śledczym. Rankiem podciął sobie tętnicę na nodze i wykrwawił się.
    Reanimacja nie przyniosła skutku. Do odebrania sobie życia wykorzystał maszynkę do golenia. Dostał ją w areszcie.

    - To jeden z przedmiotów codziennego użytku, podobnie jak sztućce czy talerze, które otrzymują od nas osadzeni - tłumaczy mjr Zbigniew Dolata, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Poznaniu.

    Wczoraj w poznańskim areszcie pojawił się prokurator, który ma zbadać okoliczności zdarzenia. Wyjaśniana ma być kwestia ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez strażników więziennych. Władze aresztu także chcą zbadać sprawę i dlatego powołały już własną komisję.

    37-letni Sławomir M. był dobrze znany poznańskiej policji. W przeszłości był już karany za napady na małe agencje bankowe. Podczas rozbojów używał atrapy broni, którą zastraszał pracowników banków. Po pierwszej wpadce skazano go na 12 lat więzienia. Jednak niedawno poznański sąd udzielił mu przerwy w odbywaniu kary. Wiadomo, że w jej trakcie powrócił do dawnego zajęcia. Podczas przepustki dokonał trzech napadów. Wpadł za czwartym razem. W miniony piątek policjanci złapali go na gorącym uczynku. Próbował właśnie okraść agencję bankową na osiedlu Kopernika w Poznaniu.
    Powodem udzielenia przerwy w karze był fakt, że uskarżał się na kłopoty ze zdrowiem. Został skierowany na zabieg chirurgiczny. Więzienni lekarze stwierdzili, że w areszcie nie będzie można go przeprowadzić.

    - Sławomir M. zapewne szukał pretekstu do tego, by opuścić więzienie. Zgłaszanie kłopotów zdrowotnych to częsty sposób na wyjście na wolność - mówi poznański policjant znający jego sprawę.
    Czy 37-latek rzeczywiście szukał sposobu na opuszczenie więziennych murów? Wiele wskazuje na to, że tak było. Jak się dowiedzieliśmy, po wyjściu na "tymczasową" wolność, wyznaczono mu trzy różne terminy zabiegu. Nie stawił się na żadnym. Dlatego poznański Sąd Okręgowy cofnął decyzję o przerwie w karze. To postanowienie zapadło 31 lipca. Było nieprawomocne. Sławomir M. odwołał się do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.

    - W jego zażaleniu pojawiło się dość enigmatyczne i niejasne stwierdzenie, że nie poszedł do lekarza, bo podjął działania mające na celu przystosowanie organizmu do zabiegu - informuje Elżbieta Fijałkowska, rzecznik Sądu Apelacyjnego. - Mieliśmy zająć się jego zażaleniem 23 września. Gdybyśmy podtrzymali stanowisko sądu pierwszej instancji, to skazany wróciłby do więzienia - dodaje.
    Dziś ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    napady na banki

    dega (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Gazety podały, że Sławomir M. miał do odbycia kilkanaście lat więzienia, jak to się zatem stało, że był na wolności na tzw. przepustce? Pójście tym tropem wszystko wyjaśni...jaki sędzia mu jej...rozwiń całość

    Gazety podały, że Sławomir M. miał do odbycia kilkanaście lat więzienia, jak to się zatem stało, że był na wolności na tzw. przepustce? Pójście tym tropem wszystko wyjaśni...jaki sędzia mu jej udzielał i to kilkakrotnie (poprzedni napad w Gnieżnie też był na "przepustce") i który lekarz wystawiał tzw. "zaświadczenia" które uprawniały do przepustki. Więcej wnikliwości panowie dziennikarze!!!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo