Swarzędz niepokoi się o losy skansenu

    Swarzędz niepokoi się o losy skansenu

    Robert Domżał

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    W Swarzędzu można zobaczyć królową matkę, nie narażając się na użądlenie, obejrzeć barć liczącą pięć wieków, czy wreszcie samodzielnie wykręcić miód i wytopić świeczkę. Od 45 lat działa tam Skansen Pszczelarstwa.
    Jedne ule mają kształt góralskich chałup, inne są rzeźbami przedstawiającymi ludzi, a jeszcze inne to pnie wydobyte przed kilkudziesięciu laty na przykład z Bugu.

    Wiele wskazuje na to, że historia skansenu może się zakończyć. Wielkopolski Urząd Marszałkowski zaproponował nawet, by przenieść eksponaty do Szreniawy lub Uzarzewa. Mieszkańcy Swarzędza twierdzą, że niewykluczona jest sprzedaż terenów, na których mieści się królestwo pszczół.

    Muzeum Pszczelarstwa a zarazem skansen, podobnie zresztą jak znajdująca się tuż obok restauracja, dzierżawi teren od Państwowego Instytutu Weterynaryjnego z Puław. Instytut włada gruntem Skarbu Państwa. Wydawać by się mogło, że dwie budżetowe instytucje powinny się wspierać. Tymczasem, kiedy Muzeum Narodowe Rolnictwa (bo pszczelarze są filią szrenia-wskiego muzeum), zwróciło się do PIW z propozycją remontu zajmowanych przez siebie pomieszczeń oraz dodatkowo z sugestią wycinki części krzewów i drzew, Instytut z Puław nie wyraził na to zgody. Zapowiada jedynie, że wystąpi do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z wnioskiem o wycinkę dwóch topoli czarnych.

    Jak stwierdził dyrektor Państwowego Instytutu Weterynarii doc. dr Tadeusz Wijaszka, zakres zaproponowanych przez Muzeum Rolnictwa robót przekracza wartością koszt trwania dzierżawy.
    Czyżby administrator terenu nie zamierzał przedłużyć umowy z pszczelim muzeum?

    Nie najlepiej też chyba układają się relacje między sąsiadami. Kiedy w środę przewożono barcie wózkiem widłowym w pobliże budynku dzierżawionego przez Muzeum Narodowe Rolnictwa, usłyszeli od pracowników restauracji, że nie mają niszczyć otoczenia restauracji.

    - Jako muzealnik mam obowiązek zabiegać o rozwój placówki, którą się opiekuje. Dlatego obecna sytuacja bardzo mnie niepokoi. Odmowa wiąże mi ręce. Wcześniej starałem się na przykład o zorganizowanie miejsca na ognisko, by dodatkowo urozmaicić pobyt przyjeżdżającej do nas młodzieży - mówi Jerzy Kamprowski, kierownik pszczelego muzeum.

    Tylko w pierwszym półroczu skansen pszczelarstwa odwiedziło 3200 osób. W sierpniu odbędzie się w nim piknik zatytułowany: "Miodowe lato w skansenie". Imprezę współfinansuje Urząd Miejski w Swarzędzu. Samorządowcy doceniają działalność skansenu. O tym muzeum mowa jest w wielu publikacjach, w tym w albumach poświęconych pszczelarstwu.

    - Nie zamierzamy sprzedawać terenów w Swarzędzu. To jakieś nieporozumienie, które być może wzięło się stąd, że rozważaliśmy sprzedaż części naszego majątku pod Bydgoszczą, ale minister się na to nie zgodził. W Swarzędzu jednak mamy swoje ule doświadczalne i chcę żeby nadal tam były. Ze skansenem czujemy się jako Instytut bardzo związani, bo przecież jego założyciele, prof. Kostecki i prof. Kirkor, byli naszymi właśnie pracownikami. To Instytut przekazał czterdzieści uli Muzeum Rolnictwa. Nie zgodziłem się na remonty i wycinkę drzew, ponieważ moja kadencja na stanowisku dyrektora dobiega końca. Nie chcę wiązać rąk następcy - wyjaśnia dyr. Tadeusz Wijaszka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo