Kamienice przy Starym Rynku śmierdzą jak szalet

    Kamienice przy Starym Rynku śmierdzą jak szalet

    Katarzyna Fertsch

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Bramy i klatki schodowe kamienic przy Starym Rynku zamieniają się latem w szalety. Korzystają z nich przede wszystkim osoby, które wcześniej bawiły się w ogródkach piwnych. Mieszkańcy są bezsilni. Podobnie jak ekipa sprzątająca.
    Halina Kaczmarek przejście pod filarami na ulicy Wodnej sprząta sześć dni w tygodniu. Od lat jest to najbardziej "obsikiwane" miejsce w okolicach Starego Rynku.
    - Powinnam dbać o czystość tylko w dni robocze. Ale w soboty przychodzę z mężem posprzątać to przejście. Po piątku jest naprawdę brudno i śmierdzi - opowiada.
    Właściciel firmy sprzątającej sprowadza z zagranicy specjalne środki czyszczące. Polskie nie dawały rady brudowi.

    - Są droższe, ale dzięki temu nie śmierdzi tu tak, jak kiedyś - mówi Andrzej Zielazek, właściciel firmy "Az".

    Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej, które zarządza kamienicą oraz przejściem pod filarami, wywiesiło nawet specjalną tabliczkę. Można się z niej dowiedzieć, że za zanieczyszczanie grozi kara w wysokości do 500 złotych. Nie przyniosło to jednak żadnych efektów.
    Podobne do tego problemy mają także mieszkańcy innych kamienic w okolicach Starego Rynku: ulic Woźnej, Wielkiej, Szkolnej, Koziej czy Wrocławskiej.

    - Klatki schodowe i bramy sprzątane są systematycznie. Jednak wystarczy jeden wieczór, podczas którego odwiedzają je goście ogródków piwnych, by ponownie śmierdziały - opowiada Maria Wellenger, rzecznik prasowy MPGM.


    O problemie wiedzą także strażnicy miejscy, którzy patrolują okolice i sam Stary Rynek.
    - Życie na Starym Rynku tętni do godziny trzeciej, a czasami i czwartej. Często się zdarza, że po wypiciu kilku piw goście ogródków nie korzystają z toalety w pubie czy miejskiej, tylko odwiedzają okoliczne kamienice - opowiada Przemysław Piwecki z poznańskiej straży miejskiej. - Problem powraca każdego lata.

    Ogródki piwne i restauracje czynne są do godziny trzeciej-czwartej. Natomiast toaleta miejska na Starym Rynku zamykana jest już o godzinie 22. Zdaniem Macieja Dźwiga, dyrektora Zakładu Usług Komunalnych, problemem nie są godziny funkcjonowania toalety, ale kultura i zwyczaje osób odwiedzających rynek.

    - Chcieliśmy sprawdzić, czy sytuacja się zmieni, gdy toaleta będzie otwarta całą dobę. Przez kilka dni była czynna non stop i bezpłatna - opowiada. - Nie zmniejszyła się jednak liczba osób załatwiających potrzeby fizjologiczne w bramach.

    Teraz toaleta czynna jest w godzinach od 10 do 22. Kiedy na płycie rynku organizowane są imprezy, zamykana jest jednak później - o godzinie trzeciej.
    - Przecież ogródki piwne i restauracje też mają swoje toalety. Pijane osoby wolą jednak bramy - dodaje Dźwig.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a gdzie kontrole patrolow policji?

    XY (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 6

    O problemie wiedza wszyscy. Jest nawet ustanowiona kara. Dlaczego patrole policji nie kontroluja i nie egzekwuja naleznej kary?? To jest ich praca i zadanie! A miastu przyda sie doplyw gotowki na...rozwiń całość

    O problemie wiedza wszyscy. Jest nawet ustanowiona kara. Dlaczego patrole policji nie kontroluja i nie egzekwuja naleznej kary?? To jest ich praca i zadanie! A miastu przyda sie doplyw gotowki na cele wspolne.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo