Żołnierze Powstania Warszawskiego w labiryncie podziemnego miasta

W 1. odcinku "Tajemnic Państwa Podziemnego" rekonstruujemy koszmarny świat warszawskich kanałów oraz badamy techniki, których używali powstańcy, by przetrwać pod ziemią. Obejrzyj go lub przejdź do pełnego wydania Powstania Warszawskiego.

Obejrzyj wszystkie odcinki
Zwiń
Obejrzyj wideo
Magia czystej energii, czyli wiatr w oczy rolnikowi

Magia czystej energii, czyli wiatr w oczy rolnikowi

Małgorzata Linettej, Paweł Mikos

Głos Wielkopolski

Aktualizacja:

Głos Wielkopolski

Miał być znakomity interes na budowie elektrowni wiatrowych. Wielkie zyski dla rolników za wydzierżawienie ziemi pod obiekty energetyczne. Na razie jednak wyszedł z tego wiatr w polu, sporo nerwów i strachu o majątek oraz zapowiedź co najmniej kilku pozwów do sądu o unieważnienie niekorzystnych umów.
Pozwy dla kilku rolników spod Grudziądza przygotowuje Roman Sklepowicz, prezes działającego w Poznaniu Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez System Bankowy.

Gdyńska spółka Nowa Energia z rozmachem projektuje budowy licznych farm wiatrowych. Jak na razie działa w Polsce północno-środkowej. Podpisuje z rolnikami umowy na dzierżawę ziemi na 30 lat, zapewnia krociowe zyski: 2400 euro za jeden megawat energii wyprodukowanej przez "wiatrak", gdy już osiągnie pełną moc. Szkopuł w tym, że elektrownie te nie wiadomo kiedy powstaną.

- Umowy te są skrajnie niekorzystne dla właścicieli ziemi - mówi Roman Sklepowicz. - Na dobrą sprawę dzierżawca może z gruntami robić wszystko, łącznie z wzięciem pod ich zastaw dowolnych kredytów, a rolnik jest skrępowany licznymi drakońskimi warunkami. Nie może na przykład odstąpić od umowy, nawet przedwstępnej, bo jeśli to zrobi, będzie musiał zapłacić odszkodowanie 900 tysięcy złotych. Taka sama sankcja grozi, gdy rada gminy nie uchwali planu zagospodarowania przestrzennego z winy właściciela gruntu. Także 900 tys. złotych zapłaci rolnik, jeśli ujawni treść umowy osobom trzecim! - wylicza Sklepowicz. - Te umowy można potraktować jako próbę wyłudzenia i powinna się nimi zająć prokuratura.

Z tymi zarzutami nie zgadza się Marek Trepka, dyrektor ds. rozwoju i sprzedaży w Nowej Energii. - Jeżeli ktoś zawarł umowę, to sądzę, że ją przeczytał i zaakceptował - mówi Marek Trepka. - Ale rolnik jest naszym partnerem i jeśli nie odpowiadają mu jakieś zapisy to jesteśmy do jego dyspozycji. Możemy wyjaśnić lub skorygować niektóre aspekty umowy, tak aby była ona kompromisem między obiema stronami.

Zapewnia także, iż za ujawnienie treści umowy nie ma takiej samej kary jak za złamanie jej warunków. Jednak rolniczka spod Grudziądza woli się o tym nie przekonywać i nie chce ujawniać swojego nazwiska, opowiadając o kłopotach z umową dzierżawną.

- Dwa lata temu nagle pojawił się u nas młody, przystojny, wygadany mężczyzna - opowiada Barbara W.  - Dokładnie już wiedział, które grunty należą do nas, w ilu kawałkach. Miał już gotową umowę, w której trzeba było tylko wpisać numery działek z księgi wieczystej. Mówił, że na naszej ziemi postawią elektrownie wiatrowe i że to znakomity dla nas interes.

Nie od razu państwo W. podpisali umowę, za drugim razem jednak przedstawiciel Nowej Energii był tak przekonujący, że podpis uzyskał. Jak mówi Barbara W., spółka była tak skuteczna, że okoliczni rolnicy oddali w dzierżawę około 1200 ha gruntów, jednak podkreśla, że do dane szacunkowe, bo wszystko objęte jest tajemnicą.

- Gdy po pewnym czasie ochłonęliśmy, dotarło do nas, jak niebezpieczną dla nas umowę podpisaliśmy. Zamierzamy złożyć sprawę do sądu, by ją unieważnić - mówią W.

- Jeżeli te grunty nie będą nam niezbędne do wykonania inwestycji, to nie widzę problemu, aby rozwiązać takie umowy. Natomiast jeżeli okażą się potrzebne, to już nasi prawnicy będą rozstrzygać te sprawy - mówi dyrektor Nowej Energii.

Wyjaśnia również, że tak wysokie kary umowne są związane z nakładami potrzebnymi na uruchomienie farmy wiatrowej. - Jedna siłownia to koszt rzędu 12 mln zł, a samo przygotowanie inwestycji to kolejne wysokie wydatki. Tak wysokie kary umowne są zabezpieczeniem dla naszej firmy, aby po postawieniu farmy wiatrowej rolnik nie chciał zmieniać umowy na niekorzystną dla nas - wyjaśnia Marek Trepka.

Jednak nie to budzi największe obawy rolników. - Najbardziej boimy się tego, że nasza ziemia będzie zastawem pod kredyt, którym my w ogóle nie będziemy mogli dysponować. Pismo uprzedzające nas o takiej możliwości właśnie dostaliśmy. Jeśli coś się nie uda, możemy stracić majątek.
W Wielkopolsce do tej pory jeszcze nie doszło do tego typu transakcji.
Wypowiedzi dyrektora NE, mimo naszych starań, nie udało się autoryzować.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
chory kraj

ja (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 16 / 12

hmm dlaczego na calym swiecie dzialaja takie elektrownie i ciagle je rozbudowuja a w polsce ciagle jakies problemy ... nie polecam zycia i rozwijania sie w takim kraju...

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Duszniki Wlkp.

Piotr (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 13 / 11

Podobny problem zaczyna nabrzmiewać w gminie Duszniki Wielkopolskie. Podejrzewam, że zastosowane zostały podobne chwyty, do tych przedstawionych w artykule. Mnie najbardziej zszokowała opinia...rozwiń całość

Podobny problem zaczyna nabrzmiewać w gminie Duszniki Wielkopolskie. Podejrzewam, że zastosowane zostały podobne chwyty, do tych przedstawionych w artykule. Mnie najbardziej zszokowała opinia firmy, która będzie stawiała wiatraki: "na terenie nie występują PTAKI" (!) Nakłamią w żywe oczy, byle tylko postawić na swoim! Niby wiatraki są źródłem czystej energii, a tak na prawdę również szkodzą środowisku naturalnemu: zabiją i przepędzją ptaki (kto ma problem z owadami i gryzoniami - ten wie o co chodzi) oraz są źródłem niebezpiecznych dla zdrowia i życia człowieka fal o b. niskiej częstotliwości (Infradźwięków). W dodatku rolnicy muszą mieć świadomość ograniczenia prawa do ICH ziemi w promieniu pół kilometra od masztu a władze gminne - że z tymi podatkami to wcale nie będzie tak różowo i wpływy będą małe... Kto na tym przede wszystkim zarobi? Oczywiście właściciele wiatraków mieszkający baaardzo daleko od nich :(zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Gorący temat

Wideo