Poznań: Miasto zwróciło niewłaściwą ziemię?

    Poznań: Miasto zwróciło niewłaściwą ziemię?

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Samorządowcy z osiedla Zwycięstwa w Poznaniu uważają, że zwracając wywłaszczone ziemie władze Poznania przekazały inny grunt, niż mieli jego dawni właściciele. Na tej podstawie kwestionują plany budowy kompleksu handlowo-mieszkalnego Green Park. Deweloper pozwał jedną z radnych do sądu.
    Grunty rolne wywłaszczono w latach 70. na budowę os. Zwycięstwa. Nie wszystkie zostały wykorzystane. W takim przypadku właściciele po 25 latach mogli wystąpić o ich zwrot. Zrobili to ich spadkobiercy, a w 2000 roku prezydent Miasta Poznania wydał korzystną dla nich decyzję. - Problem w tym, że jest ona obarczona błędami podważającymi jej ważność - uważa geodeta Józef Kaca. Jego zdaniem popełniono je w Geopozie.

    Na przestrzeni lat kilka razy zmieniła się numeracja działek. Zdaniem Kacy, zamiast starać się wykonać dokładne pomiary geodezyjne i ustalić, do kogo należy niewykorzystany pod budowę grunt na osiedlu, wydano decyzję sprzeczną z dokumentacją. Sprawa wyszła na jaw dopiero niedawno, gdy okazało się, że spadkobiercy sprzedali (podobno za kilka mln zł) ziemię firmie deweloperskiej Proxin.

    Problemem zainteresował się (powiadomiony przez mieszkańców) wicewojewoda poznański, Przemysława Pacia. Powiadomił prokuraturę, że w trakcie ustalania granic działek na os. Zwycięstwa mogło dojść do przestępstwa. W lutym 2009 r. wojewoda otrzymał informację o umorzeniu sprawy.

    Dotarliśmy do akt. Okazuje się, że wcale nie badano, czy doszło do przestępstwa i kto je popełnił. Uznano bowiem, że sprawa uległa przedawnieniu w 2005 roku. Co więcej, zlekceważono pismo Józefa Kacy, informujące, że w Wydziale Ksiąg Wieczystych są dowody sfałszowania dokumentów związanych z osiedlem. Informacje o takim przebiegu postępowania wywołały zdziwienie w WUW. - Prokuratura nie informowała o swoich ustaleniach, a jedynie o podjętej decyzji - tłumaczy Roman Łukawski z gabinetu wojewody.

    Przedawnienie karalności nie oznacza, że jeśli w sprawie popełniono błąd, to nie można go naprawić. Wojewoda ma kompetencje, by zakwestionować decyzję prezydenta. Sprawa jest obecnie ponownie analizowana.

    Po umorzeniu dochodzenia spółka Proxin przeszła do kontrofensywy. W zeszłym tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa z powództwa Proxin przeciwko Marii Myk, jednej z radnych osiedlowych, którzy uważają, że w sprawie doszło do nieprawidłowości. Pozwano tylko ją, chociaż pod dokumentami dotyczącymi Green Parku podpisani są także inni radni. - Intencje spółki są jasne. Chodzi o to, by wystraszyć pozostałych i dzięki temu przeforsować swoje plany - mówi jeden z mieszkańców osiedla, który z obawy przed deweloperem nie chce ujawniać nazwiska.

    Proxin domaga się przeprosin za krytyczne opinie dotyczące planów inwestycyjnych i działania podejmowane przez radną w ramach obowiązków. Kobieta nie zamierza przepraszać. - Pozwana ma mandat od mieszkańców, by zajmować się sprawami osiedla w ich imieniu. Ma z tego tytułu prawo wyrażać publicznie własne zdanie i uświadamiać zagrożenia - mówił przed sądem reprezentujący radną radca Grzegorz Antonowicz.

    - Odbieram to jako próbę tłumienia krytyki obywatelskiej i ograniczania moich kompetencji - mówi radna Myk. Z obawy przed restrykcjami ze strony spółki nie chce rozmawiać o tej sprawie.

    - Naszym celem nie jest zamykanie komuś ust. Po prostu przekroczono granice krytyki. Uznaliśmy, że proces to w tej sytuacji jedyne wyjście - twierdzi Mirosław Borowicz, szef Proxinu. Zachwala swój pomysł budowy na osiedlu. Mówi, że jego firma wydała już w związku z Green Park miliony złotych i nie zamierza ich stracić.

    - Nie znam przedmiotu sporu, ale niezależnie od tego, o co w tej sprawie chodzi, to jestem zaskoczony wytoczeniem sprawy radnej - mówi zdziwiony poseł Waldy Dzikowski, członek sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego. - Nie słyszałem o takim przypadku, by jakaś firma stawiała przed sądem kogoś, kto występuje z upoważnienia mieszkańców.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Poznań Miasto zwróciło niewłaściwą ziemię?

    Włodzimierz Janowski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Poznań, dn.02.07.2009
    Włodzimierz Janowski
    Jako były Radny Rady Osiedla Jednostki...rozwiń całość

    Poznań, dn.02.07.2009
    Włodzimierz Janowski
    Jako były Radny Rady Osiedla Jednostki Pomocniczej Miasta pragnę się odnieść do treści artykułu „Miasto pomyliło się, zwracając ziemię?”, który ukazał się w „Głosie Wielkopolskim” z dn. 02.07.2009r. Należy zapytać, jak to się dzieje, że obywatele m. Poznania wciąż dowiadują się o problemach, związanych z gruntami, gdy niespodziewanie okoliczni mieszkańcy lub członkowie Spółdzielni Mieszkaniowych stają przed faktem budowy przed ich domami jakichś nieprzewidzianych poprzednimi planami zagospodarowania przestrzennego osiedli, marketów itp., itd. Właśnie taki problem zaistniał na osiedlu Zwycięstwa. Kiedyś przed blokiem nr 9 na os. Zwycięstwa miała powstać szkoła. Dzisiaj członkowie PSM „Winogrady” z bloku nr 9 dowiadują się, że na działce nr 126 Spółka „Proxin” chce budować osiedle mieszkaniowe (wieżowce z parkiem, który ma być budowany na podobieństwo parku powstałego dzięki zaangażowaniu ścisłej grupy członków PSM „Winogrady”. Notabene jedną z najbardziej aktywnych pań zaskarżył do Sądu Okręgowego deweloper owej spółki. Jak to się stało, że na terenie PSM „Winogrady” mogła powstać działka „widmo”? Inaczej nie można nazwać gruntu wydzielonego bez operatu geodezyjnego, bez dostępu do drogi itp. Jak mówi jedna z podstawowych zasad naukowych „nie ma skutku bez przyczyny”. Gdy likwidowano poprzedni ustrój ci, którzy tworzyli nowe Prawo stworzyli również Ustawę o zabudowie plombowej w miastach. Nowi rządzący wiedzieli, że będzie to dla nich korzystne aby się „uwłaszczyć”. Wszyscy rządzący kiedyś i dzisiaj dobrze znają bezcenną wartość nieruchomości gruntowej. Jak wszyscy wiemy Polska należy do czołówki Państw najbardziej skorumpowanych. Owe grunty mają ogromną cenę, warte więc są "zachodu" wielu zainteresowanych, w tym deweloperów. W takiej sytuacji nie trudno się domyśleć przyczyn takiego wyniku jak "powstanie " działki nr 126 na os. Zwycięstwa. Całą aferę wspiera Zarząd PSM "Winogrady", który zadziałał wbrew interesom członków tej Spółdzielni. W/w musiał wiedzieć o całej sprawie. Jeżeli nie wiedział, to winien natychmiast podać się do dymisji, jak i w sytuacji gdy o wszystkim wiedział. Niestety spółdzielnie mieszkaniowe działają jak sekty, wykorzystując brak znajomości Prawa przez członków Spółdzielni mieszkaniowych. Te ostatnie są skansenem poprzedniego ustroju, który przeszedł do lamusa historii. Dziwi zatem, że rządzący nadal tolerują takie twory, będące przykładem bezprawia. Wystarczy się przyjrzeć przeprowadzanym ostatnio "walnym zebraniom", które odbywały się na podobieństwo skandalicznej grandy i łamania Prawa przez radców prawnych Spółdzielni. Nie uczestniczenie w "życiu " PSM "Winogrady" większości członków tejże daje Zarządowi zwołanie swych tzw. "zaufanych", którzy bez zastanowienia, korzystając z różnych przywilejów podnoszą rękę za każdą Uchwałą Zarządu, głosując przeciw wszystkiemu, co wiąże ręce zarządzającym. Demokracja ma tylko wtedy szansę na istnienie, gdy społeczeństwo patrzy na ręce rządzącym i jest świadome celów, ale zależy to przede wszystkim od rzetelnej, pełnej informacji. Jak wygląda ta ostatnia wystarczy przyjrzeć się bliżej działaniu Zarządu PSM "Winogrady", który manipuluje przy pomocy TVK "Winogrady", wysyłając do skrzynek listowych członków tej Spółdzielni fałszywe informacje, organizując Referenda mające na celu dezinformację członków Spółdzielni, poświadczając nieprawdę na zebraniach członkowskich (np. namawiając członków PSM "Winogrady" do zgody na zamianę "wątpliwej" działki nr 126 na bezdyskusyjną działkę nr 134), Naciskając na swych zaufanych Radnych w Radzie Osiedla Jedn. Pom. Miasta. aby spowodował odwołanie Komitetu Redakcyjnego gazetki osiedlowej "Informator", która odsłoniła kulisy działania Zarządu PSM "Winogradyf" na niekorzyść członków tej spółdzielni.
    Należy zadać pytanie jakie powiązania mają Prezesi tej Spółdzielni z Zarządem miasta Poznania i posłami. Wszak na jednym z zebrań na os. Zwycięstwa obecny był dzisiaj Euro-poseł Dariusz Lipiński, który wtórował deweloperowi s-ki „Proxin”, namawiając do porozumienia. Na jakiej podstawie ów poseł zabierał głos w tej sprawie? Jak powiedział poseł Kurski z PIS, „ ciemny lud wszystko kupi”. Lud jest na tyle ciemny, na ile robi się z niego ciemniaków. Tak więc jedynie poszerzanie wiedzy po przez czytanie książek naukowych, takich jak „Świat nawiedzany przez demony” C. Sagana może pozwolić owemu „ciemnemu” ludowi rozumieć jak jest „puszczane w skarpetkach”.
    Wspomniany przeze mnie artykuł daje nadzieję Obywatelowi ponoć Państwa demokratycznego, że Media są godne demokracji.
    Włodzimierz Janowski.

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    pomyłki

    maria (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    Pomyłki są na porządku dziennym, patrz Malta. Nie dajmy sie zastraszyc, jak tak dalej będzie to nie uda się nam mieszkańcom tego kraju budowanie społeczeństwa obywatelskiego

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo