Zespół Aerodesign wylądował na bruku

    Zespół Aerodesign wylądował na bruku

    Filip Springer

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Kilka miesięcy temu zachwycała się nimi cała Polska. W mediach huczało o grupce studentów Politechniki Poznańskiej, których konstrukcje niewielkich samolotów mogą podbić świat. Zespół konstruktorów Aerodesign był sławny.
    - Wszystko wyglądało wręcz doskonale, wróciliśmy z prestiżowych zawodów w Stanach Zjednoczonych, gdzie zajęliśmy wysoką ósmą pozycję, zapraszały nas niemal wszystkie telewizje, pisały o nas gazety. Naszymi samolotami zainteresowały się firmy i rządowe instytucje. A potem pojawiły się problemy - mówi Maciej Wnuk, jeden z członków zespołu Aerodesign.

    Przez ostatni rok młodzi konstruktorzy z Koła Naukowego Politechniki Poznańskiej korzystali z pracowni modelarskiej działającej przy Centrum Kultury Zamek. Wiosną tego roku pracownia została jednak zamknięta. A modelarze znaleźli się na bruku. Od tej pory błąkają się po Poznaniu wraz ze swoimi konstrukcjami, nie mogąc znaleźć miejsca do pracy.


    - Od władz politechniki, którą reprezentujemy, otrzymaliśmy możliwość przechowania naszych modeli w jednym z pomieszczeń gospodarczych. To już i tak dużo, dlatego jesteśmy za ten gest niezmiernie wdzięczni. Pomieszczenie jest jednak zbyt niskie, byśmy mogli tam pracować nad naszymi konstrukcjami. Sami musimy się tam schylić, by wejść do środka - wyjaśnia Adam Szcześniak, również członek zespołu.

    Budowa niewielkich samolotów wymaga bowiem odpowiedniej przestrzeni. Rozstaw skrzydeł samolotu biorącego udział w zawodach wynosi więcej niż dwa metry. Jego budowa odbywa się przy użyciu toksycznych klejów, farb i materiałów - warsztat musi być więc wyposażony w okna bądź klimatyzację, by konstruktorzy nie doznali uszczerbku na zdrowiu.

    - Naprawdę niewiele nam trzeba: dostępu do prądu, wody, kawałka wolnej przestrzeni i świeżego powietrza - wylicza Maciej Wnuk. - W Poznaniu okazuje się to jednak trudne do osiągnięcia.

    Na razie młodzi konstruktorzy część prac wykonują pod chmurką (ale tylko w przypadku ładnej pogody, o którą tego lata trudno), między innymi na łąkach opodal mostu Świętego Rocha. W słoneczne dni można zobaczyć, jak sprawdzają tam swoje maszyny. Gdy pada deszcz, studenci nie mają gdzie się podziać ze swoim warsztatem.

    - To, co możemy, robimy w domach, żaden z nas nie ma jednak odpowiednich warunków, by przenieść tam swój warsztat - martwi się Adam Szcześniak. I podkreśla, że to już ostatni dzwonek, by znaleźć siedzibę dla Aerodesignu. Cały czas studenci apelują więc do firm i instytucji o pomoc i udzielenie gościny.

    - Jeśli w przyszłym roku w Stanach Zjednoczonych chcemy powalczyć o wyższą lokatę w zawodach takich konstrukcji jak nasze, musimy już wkrótce zacząć prace nad nową maszyną. Jeśli nie będziemy mieli gdzie tego robić, o wyjeździe do USA możemy zapomnieć. I zbierane latami doświadczenia pójdą na marne - mówią konstruktorzy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo