Malta 2009: Emet - to znaczy prawda

    Malta 2009: Emet - to znaczy prawda

    Ewa Obrębowska-Piasecka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Niektórzy widzowie mówili po maltańskim spektaklu Lecha Raczaka: to już tyle razy było. O tak! Historia jest stara jak baśń. A baśnie się przecież powtarza i powtarza...
    Jej bohaterem jest Juda Loew ben Bezalel znany jako rabin Maharal z Pragi. Postać wyraźnie wpisana w wielką historię Żydów - uczony, światły, poważany i szanowany. Nadal cytuje się jego komentarze do świętych ksiąg. Mało kto jednak wie, że losy Maharala związane były z Poznaniem: nie tylko się tu urodził, ale też przez kilka lat pełnił obowiązki rabina.

    Z Maharalem wiąże się słynną legendę o golemie.
    To jemu właśnie przypisano powtórzenie boskiego gestu: stworzenie glinianej figury i tchnięcie w nią życia za pomocą słowa "emet", które znaczy "prawda". Golem miał obronić Żydów, a stanął ponoć przeciwko nim. I Maharal musiał go zgładzić. Ze słowa "emet" zostało "met". A to znaczy śmierć.

    Raczak przywołuje na opustoszały plac w Starej Rzeźni Maharala i jego rodzinę, cesarza Rudolfa zafascynowanego kabałą i lękającego się kruków, które wieszczą mu śmierć, alchemików toczących uczone dysputy nad naturą świata i nieśmiertelnością, a także żydów i katolików, których losy splatają się w mieście wokół sporów, przesądów, otwartych konfliktów i wspólnych interesów. Wśród nich krążą duchy, zjawy, anioły, a także wielkie machiny.

    Dopełniają się chrześcijańskie i żydowskie rytuały i obrzędy naznaczone szokującymi czasem obyczajami. Rozkłada się przez nami baśniowy wachlarz, w którym odbijają się losy świata: te sprzed lat, te po latach, i te całkiem współczesne. Bohaterami historii stajemy się bowiem my sami. Raczak wpisuje nas w Stary i Nowy Testament: stworzonych do życia i skazanych na śmierć. Jesteśmy tylko golemami?

    Przejmująco brzmi muzyka Katarzyny Klebby i Pawła Palucha, a także pieśni z tekstami napisanymi przez Macieja Rembarza pięknie zaśpiewane przez Lenę Piękniewską:
    "Jahwe, trzymasz mnie w ramionach,
    Każdy w twych objęciach kona." (...)
    "Modlę się dniem i nocą,
    Choć wiem, że nie ma po co,
    Zdejmij ze mnie tę klątwę,
    Przecież chcę wierzyć, a wątpię".

    Raczak od dawna prowadzi swój teatralny "spór z Panem Bogiem". Wraca w nim pojęcie prawdy, której dochodzimy, o którą wadzimy się i walczymy, bo nie chcemy przyjąć, że jest nam dana. Wraca też śmierć: tu umiera golem, umiera cesarz, umiera i Maharlal - jego bezwładne ciało spoczywa obok bezwładnego ciała żony, przywołując obraz tysięcy ciał składanych w ten sposób jedno na drugim, jedno na drugim, jedno na drugim.

    Tak, to stara historia. Dzięki Bogu ktoś wciąż chce ją opowiadać.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo