Nieprzeciętny, uparty, stanowczy, odważny...

    Nieprzeciętny, uparty, stanowczy, odważny...

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Ryszard Grobelny
    prezydent Poznania

    Wiadomość o śmierci Macieja przyjąłem z niedowierzaniem. Myślałem, że to pomyłka. Dla mnie był przede wszystkim przyjacielem i dobrym współpracownikiem. Znaliśmy się ponad 12 lat. To człowiek, którego nie da się zaszufladkować. Z pewnością osobowość nieprzeciętna. Znam go, jako osobę upartą, stanowczą, odważną, która potrafiła walczyć o swoje przekonania. Typ trochę szalonego sportowca.
    Miał wiele zainteresowań sportowych. Zdarzało się, że razem biegaliśmy. Właściwie to na starcie byliśmy razem, bo później zostawałem daleko za nim. Mniej był znany z innej strony - jako człowiek wrażliwy, w jakimś sensie delikatny. Nie zaakceptował urzędniczej papierkowej pracy. Bardziej kierował się intuicją niż procedurami. W pracy był spokojny, nie denerwował się. Podwładni lubili go. Poszliby za nim bez zastanowienia. Interesował się wieloma dziedzinami, nie tylko tymi, za które odpowiadał.

    Kornel Morawiecki
    twórca Solidarności Walczącej

    On był pięknym kawałkiem Polski. I takim właśnie go zapamiętam. Niezwykle ideowy i wymagający od siebie człowiek. Będzie mi go bardzo brakowało. Poznałem go w 1983 roku, kiedy przyjechał do Wrocławia. Pamiętam to spotkanie dokładnie, bo był człowiekiem o niesamowitej pasji, która imponowała już przy pierwszym kontakcie. Miał głowę pełną pomysłów. Nigdy nie tracił nadziei. Był wzorem dla wszystkich, którym zależało na losie Polski. Niezwykły patriota, gotów dla ojczyzny zrobić wszystko. Jego ucieczki z miejsc internowania stały się sławne na cały kraj. Ale ważniejsza od tych spektakularnych wydarzeń była jego głęboka wiara w sens naszych opozycyjnych działań. Był wielką podporą dla ludzi, którzy już wątpili w podziemną działalność. Będzie nam go bardzo brakowało. Wierzę, że on nie całkiem umarł i powtórzę najważniejsze: był pięknym kawałkiem Polski.

    Andrzej Kadziński
    prezes KKS Lech Poznań

    Informacja o śmierci prezydenta Macieja Frankiewicza dotarła do mnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie goszczę u syna. Jestem wstrząśnięty po stracie wielkiego przyjaciela Kolejorza. To dla wszystkich ludzi związanych z naszym klubem wiadomość bardzo tragiczna. Łączymy się w bólu z żoną i córkami. One straciły męża i ojca,my natomiast straciliśmy wiernego kibica, a przede wszystkim niezawodnego sojusznika w wielu kwestiach dla Lecha istotnych. Trwa modernizacja stadionu na Bułgarskiej, którą trudno byłoby sobie wyobrazić bez prezydenta Macieja Frankiewicza. Sport w Jego życiu zajmował bardzo ważne miejsce, uprawiał go systematycznie, bo wiedział, jakie znaczenie sport odgrywa w rozwoju każdego człowieka, nie tylko rozwoju fizycznym. Jeszcze do mnie nie dociera, że na meczach Lecha zabraknie Macieja Frankiewicza, naszego wielkiego przyjaciela

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo