Sport

    Magicy polegli po dogrywce

    Magicy polegli po dogrywce

    Maciej Stolarczyk

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Niedawno pisaliśmy o polskich sportowcach, którzy dochodzą na szczyt, ale nigdy go nie zdobywają. Liczyliśmy, że tę sytuację odwróci koszykarz Marcin Gortat, zawodnik Orlando Magic, który gra z Los Angeles Lakers w finale NBA - jednym z największych sportowych wydarzeń świata.
    Niestety, w niedzielę w nocy było 101:96 po dogrywce dla Lakers i w rywalizacji do czterech zwycięstw Magicy przegrywają już 0:2.

    Sytuacja drużyny Polaka jest zła. Wystarczy powiedzieć, że w historii play-off Lakersi, prowadząc 2:0, wygrywali całą serię 38 razy, a przegrali zaledwie raz. Z drugiej strony komentatorzy wspominają finał z 2006 r., gdy koszykarze Miami Heat ulegli w dwóch wyjazdowych meczach Dallas Mavericks, ale zdobyli mistrzostwo, wygrywając 4:2. Przed nimi wyjść z takiej opresji w finałach udało się tylko dwóm drużynom.

    - W play-off sytuacja często ulega zmianie. Musimy myśleć tylko o najbliższym spotkaniu. Jeśli wygramy, sprawy przestaną wydawać się tak beznadziejne - powiedział trener Orlando Stan Van Gundy. - Nie ukrywam, że po drugim meczu jesteśmy trochę rozgoryczeni. Graliśmy całkiem dobrze, a zwycięstwo wymknęło nam się z rąk w ostatnich sekundach czwartej kwarty.

    Dokładnie 0,6 s przed końcem regulaminowego czasu gry. Był remis 88:88. Magicy wybijali piłkę z autu w okolicach środkowej linii boiska. Courtney Lee zdołał uwolnić się od opieki obrońców, a Hedo Turkoglu posłał mu długie podanie w okolicę obręczy. Grający swój pierwszy sezon w NBA Lee przejął piłkę w wyskoku, rzucił i... nie trafił. - To była doskonała akcja. Chylę czoła przed trenerem Van Gundym, że tak ją zaplanował - mówił po meczu Kobe Bryant.

    Do rozstrzygnięcia spotkania potrzebna była dogrywka, a w niej dominowali już Lakersi. Marcin Gortat grał 15 min. Tym razem nie zasłużył na tyle pochwał, co zwykle. Słabiej wypadł w obronie (trzy zbiórki i zero bloków), kilka razy pogubił się też w ataku.

    A szkoda, bo po dobrym występie w pierwszym meczu trener zdecydował się wystawić Polaka na nietypowej dla niego pozycji silnego skrzydłowego u boku Dwighta Howarda, którego na co dzień jest zmiennikiem.

    Gortat miał kłopot, by odnaleźć się w nowej roli. Pięć razy spudłował i kilka razy wahał się przy oddawaniu rzutów z półdystansu, co kończyło się stratą (ogółem Orlando zanotowało ich aż 20). - W kilku sytuacjach mogłem zachować się lepiej, ale uważam, że nasza wspólna gra z Howardem przyniosła dobry efekt - stwierdził Gortat.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 19 39 12 3 4 31-22
    2 Jagiellonia Białystok Live 18 36 11 3 4 32-16
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 19 30 9 3 7 22-26
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 18 28 8 4 6 27-18
    6 Zagłębie Lubin Live 19 28 7 7 5 26-21
    7 Pogoń Szczecin Live 19 26 6 8 5 31-25
    8 Wisła Kraków Live 19 25 7 4 8 30-34
    9 Arka Gdynia Live 18 23 6 5 7 20-24
    10 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    11 Śląsk Wrocław Live 19 22 5 7 7 20-27
    12 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    13 Wisła Płock Live 19 21 5 6 8 23-26
    14 Cracovia Live 19 20 4 8 7 28-26
    15 Górnik Łęczna Live 19 18 4 6 9 21-29
    16 Ruch Chorzów Live 19 17 5 2 12 27-37