Sport

    Polka nie wykorzystała strachu Kuzniecowej

    Polka nie wykorzystała strachu Kuzniecowej

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Nie będzie pierwszego od 29 lat polskiego tenisisty w 1/4 finału gry pojedynczej Roland Garros. Agnieszka Radwańska nie dała rady Rosjance Swietłanie Kuzniecowej. Przegrała 4:6, 6:1, 1:6.
    - To był podobny mecz do tego, który rozegrała w marcu w Indian Wells z Anastazją Pawliuczenkową. Rosjanka robiła wówczas wszystko, żeby przegrać, a Agnieszka ją przelicytowała - powiedział zaraz po ostatniej piłce ojciec i trener naszej tenisistki Robert Radwański.

    Nic dodać, nic ująć. Chwilami aż trudno było uwierzyć w to, co działo się na korcie im. Suzanne Lenglen. To nie była Radwańska z poprzednich spotkań, strzelająca serwisami, szybka, precyzyjna, pewna przy siatce.


    Bo rywalka była mocniejsza - tak można by to tłumaczyć, gdyby nie fakt, że Kuzniecowa była wczoraj cieniem samej siebie. Widać było, że panicznie boi się Agnieszki, z którą przegrała w Australian Open, Wimbledonie i Doha. Fatalnie serwowała (w I secie popełniła w jednym gemie trzy podwójne błędy). Nie wytrzymywała długich wymian z głębi kortu. Psuła mnóstwo prostych piłek. Isia nie potrafiła jednak tego wykorzystać.

    Po pechowo przegranym pierwszym secie i pewnym zwycięstwie w drugim można było mieć nadzieję, że mecz ułoży się po myśli Polki. Przed decydującą partią Kuzniecowa wyszła jednak do toalety, a po powrocie nagle zaczęła grać lepiej. Szybko uzyskała prowadzenie 5:0.

    Można się tylko zastanawiać co by było, gdyby Radwańska wykorzystała szansę przy stanie 1:5 i przełamała serwis rywalki. Rok temu, też w 1/8 finału z Serbką Jeleną Janković, udało jej się w identycznej sytuacji doprowadzić do tie-breaka.

    - Szkoda, Kuzniecowa była ewidentnie do ogrania. Nie rozumiem, dlaczego Agnieszka nie wykorzystała tej szansy? Dlaczego wybrała taką taktykę? Wiadomo, że Rosjanka psuje czwarty, piąty bekhend. Po co Agnieszka tak ryzykowała, szukała linii? Wystarczyło spokojnie przebijać i czekać. Dlaczego jej ojciec nie reagował? Nie rozumiem - powtarzał po meczu Wojciech Fibak, któremu udało się osiągnąć ćwierćfinał Roland Garros w 1980 r. - Dziwię się, tym bardziej że Agnieszka świetnie czyta grę, zawsze ją za to chwaliłem. To wielkie rozczarowanie.

    - Faktycznie, nagle zaczęła strzelać jak na Wimbledonie. Zupełnie bez sensu, ale cóż mogę powiedzieć. Kobieca natura jest nieodgadniona - przyznał Radwański. - W ogóle zagrała źle, nie tylko taktycznie. Dostosowała się do poziomu rywalki. Serwis tragedia, wróciła do starych czasów. Wysiadło jej pierwsze podanie, a bez dobrej "jedynki" nie da się wygrać z zawodniczką światowej czołówki - podsumował grę córki, której pozostał w Paryżu jeszcze występ w deblu. Razem z siostrą Urszulą zagrają dziś o półfinał.
    - No tak, debel to bardzo istotna sprawa. Znacie nas przecież, jesteśmy zawodowymi deblistami - ironizował ojciec.

    W poniedziałek omal nie doszło do kolejnej sensacji w turnieju męskim. Po porażkach Novaka Djokovicia i Rafaela Nadala wydawało się, że nikt już nie zagrozi Rogerowi Federerowi. Niewiele jednak brakowało, by marzenia Szwajcara o pierwszym w karierze zwycięstwie w Roland Garros rozwiał Tommy Haas.

    Niemiec prowadził 2:0 w setach i miał szansę na zwycięstwo w trzecim (prowadził 4:3 i 40:30). Szwajcar wybronił się jednak genialnym forhendem po linii, wygrał tę partię, a w kolejnych dwóch zmiażdżył rywala: 6:7(4-7), 5:7, 6:4, 6:0, 6:2.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
    1 Jagiellonia Białystok Live 26 49 15 4 7 50-28
    2 Legia Warszawa Live 26 48 14 6 6 52-28
    3 Lech Poznań Live 26 48 14 6 6 43-20
    4 Lechia Gdańsk Live 26 46 14 4 8 41-32
    5 Zagłębie Lubin Live 26 38 10 8 8 33-29
    6 Wisła Kraków Live 26 37 11 4 11 40-41
    7 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 26 36 10 6 10 27-34
    8 Korona Kielce Live 26 35 11 2 13 38-51
    9 Pogoń Szczecin Live 26 33 7 12 7 37-35
    10 Wisła Płock Live 26 32 8 8 10 34-37
    11 Arka Gdynia Live 26 30 8 6 12 32-38
    12 Ruch Chorzów Live 26 29 10 3 13 36-40
    13 Śląsk Wrocław Live 26 29 7 8 11 28-41
    14 Piast Gliwice Live 26 28 7 7 12 30-46
    15 Cracovia Live 26 27 5 12 9 35-37
    16 Górnik Łęczna Live 26 23 5 8 13 25-44