Piła: Windykator ściga nawet tych, którzy oddali książki

    Piła: Windykator ściga nawet tych, którzy oddali książki

    Ewa Auer

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Firma windykacyjna z Wrocławia, która w imieniu Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pile ściga niesumiennych czytelników wzięła się ostro do pracy. Osoby, które nie oddały książek otrzymują już wezwania do ich zwrotu oraz do zapłaty kary za ich przetrzymywanie. A kwoty, które będą musieli zapłacić niesumienni czytelnicy są niemałe, mogą sięgnąć nawet kilkuset złotych.
    Co ciekawe, wielu czytelników, którzy już dawno książki oddali i sądzą, że są z biblioteką na czysto, też się mogą zdziwić, kiedy otrzymają pismo od firmy windykacyjnej. - Oddałem dwie książki ponad dwa lata temu. To fakt, trzymałem je dłużej niż miesiąc, może dwa. Dokładnie nie pamiętam. Ale kiedy oddawałem książki, nikt ode mnie nie żądał zapłaty za ich przetrzymanie. Gdyby tak było, na miejscu bym uiścił dług - zarzeka się Dariusz K., jeden z byłych czytelników, który właśnie dostał wezwanie do zapłaty 84 złotych od firmy windykacyjnej. Czytelnik zapewnia jeszcze, że był pewien, iż z biblioteką jest rozliczony.

    - Przez ponad dwa lata nikt z biblioteki się do mnie nie zwracał, a tu nagle taka niespodzianka! - oburza się. - A teraz firma straszy mnie jeszcze karą, kosztami windykacji, w sumie grozi, że jak w terminie nie zapłacę długu, to doliczy mi jeszcze jakieś 500 zł.

    Jak widać, to nie żarty. Firma ściga więc nie tylko osoby, które nie oddały książek, ale egzekwuje także należności, za tak zwane użyczenie książki ponadterminowe. Jak to jednak możliwe, że czytelnicy, którzy byli pewni, że długów żadnych wobec biblioteki nie mają, po latach dostają wezwania do zapłaty? - To niemożliwe, żeby czytelnik nie wiedział, że musi zapłacić nam karę za przetrzymanie książki. Wszystkie wyliczenia są w komputerze i na pewno dostawał od nas monity - twierdzi Iwona Belter, zastępca dyrektora biblioteki.

    Z pewnością dzisiaj w największej pilskiej bibliotece panuje porządek. Wątpliwości jednak pozostają co do lat minionych. Wiadomo bowiem, że jesienią ubiegłego roku na emeryturę odeszła wieloletnia dyrektor. Wtedy okazało się, że w bibliotece brakuje wolumenów o wartości ponad 47 tysięcy złotych. Starosta pilski złożył więc donos do prokuratury o sprawdzenie czy była dyrektor dopełniła wszystkich swoich obowiązków. Sprawa utknęła w prokuraturze w Szamotułach, może z początkiem czerwca postępowanie zostanie zakończone.

    Niezależnie od tego dwa miesiące temu nowa dyrekcja po to wynajęła firmę windykacyjną, by majątek biblioteki odzyskać. Przekazała jej pełną listę dłużników, jak widać sporządzoną bardzo skrupulatnie. A wygląda na to, że firma windykacyjna nie odpuści nikomu, nawet tym, którzy dawno książki do biblioteki oddali.

    Przypominamy zatem, że książkę można trzymać miesiąc, po tym terminie, jeśli czytelnik go nie przedłuży, za każdy dzień biblioteka nalicza złotówkę. W dwa miesiące uzbiera się więc już ponad 60 zł tylko za jedną książkę! Lepiej więc po miesiącu przedłużyć wypożyczenie książki. Na szczęście firma windykacyjna nie nalicza odsetek, gdyby tak było wielu czytelników nie byłoby wypłacalnych.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo