Bariera z pieniędzy

    Bariera z pieniędzy

    Leszek Waligóra

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    No i o co tyle krzyku? Jak ktoś chce startować na dziesięć kierunków i go na to stać - niech startuje. Jak kogoś nie stać - niech startuje na jeden, ale taki, gdzie się dostanie.
    A skąd ma wiedzieć, czy się dostanie? Przecież nie wie, jakie jeszcze orły startują razem z nim. Nie dostanie się, ma szansę w rekrutacji uzupełniającej. Tylko nie sądzę, że student aplikujący na ekonomię, nagle zainteresuje się etnografią...

    Rozumiem uczelnie, które po pierwsze, chcą ograniczyć chęci tych, którzy składają papiery do wszystkich możliwych uczelni. Centralny system, który wyłapywałby takie przypadki - byłby dobry, ale na pewno kosztowny. Pozostaje więc blokada finansowa, choć za "moich czasów" była jeszcze prostsza: świadectwo w oryginale lub poświadczone notarialnie. W sumie: też blokada finansowa.

    Wszystko rozumiem, jakąś barierę trzeba zrobić, a z racji braku lepszych pomysłów - zawsze jest opłata rekrutacyjna. Wysoka. A tej wysokości nic nie uzasadnia poza ministerialnym edyktem. Może ministerialny edykt mógłby ją obniżyć? A może pora zwracać pieniądze tym, którzy się nie dostali?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo