Poznań: Niesłuszna rewizja osobista na zapleczu?

    Poznań: Niesłuszna rewizja osobista na zapleczu?

    SAGA

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Dwa razy w minionych dniach właściciele sklepów na Nowym Mieście skarżyli się policji na pracowników. Czy słusznie? Jeszcze nie wiadomo. Sprawy nadal są sprawdzane. Wszystko wskazuje jednak na to, że przynajmniej w jednym przypadku zawiniła także pracodawczyni.
    Jedna z oskarżonych o kradzież kobiet niecały rok przepracowała w sklepie. Jakiś czas temu pracodawca zaczął ją podejrzewać, że podbiera pieniądze z kasy.

    Gdy kobieta oświadczyła, że zwalnia się, bo nie odpowiada jej atmosfera w pracy, złożył zawiadomienie o przestępstwie. Policjanci zaczęli wyjaśniać sprawę. Przejrzeli też zapis monitoringu.

    Jedna z kamer zarejestrowała, jak kobieta wyciąga z kasy 250 złotych (z których 50 złotych miało być jej stałą dniówką).
    Inna kamera nagrała, jak kobieta oddaje pracodawcy 200 złotych. Tymczasem mężczyzna twierdzi, że sprzedawczyni ukradła mu ponad 2 tysiące złotych. Kradzież ma potwierdzać brak rolek z kasy, którą obsługiwała. Mężczyzna obliczył średni utarg, sprawdził, ile pieniędzy było w kasie. Uznał, że brakuje właśnie ponad 2 tysiące złotych. Policja nadal sprawdza, czy w sklepie faktycznie doszło do przestępstwa. Sprzedawczyni nie przyznaje się natomiast do winy.

    Nowomiejscy funkcjonariusze wyjaśniają także inną, bardziej bulwersującą sprawę. Właścicielka innego sklepu stwierdziła, że w kasie brakuje tysiąca złotych. Przypuszczała, że pieniądze wzięła sprzedawczyni. Zamiast jednak od razu wezwać policję, zaprowadziła pracownicę na zaplecze i zamknęła w pomieszczeniu. Gdy chłopak właścicielki pilnował wejścia, kobieta przeszukała ekspedientkę (zrobiła też rewizję osobistą) i jej torebkę. Nic nie znalazła.

    Wreszcie zadzwoniła do komisariatu. Policjanci spisali zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i przesłuchali właścicielkę sklepu. Później zaczęli rozmawiać z ekspedientką. Kobieta nie przyznała się do kradzieży, nie miała przy sobie pieniędzy. Zwolniono ją do domu, nie stawiając zarzutów.

    Zarzuty może jednak usłyszeć jej pracodawczyni. Sprzedawczyni, wychodząc z jednostki, cofnęła się i złożyła wniosek o ściganie właścicielki sklepu. Oskarża ją o pozbawienie wolności i naruszenie nietykalności cielesnej.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo