Sport

    Wiślacy nie będą śledzili meczów rywali

    Wiślacy nie będą śledzili meczów rywali

    Paweł Drażba Warszawa, Bartosz Karcz Kraków, Maciej Lehmann Poznań

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dwanaście tysięcy kibiców na trybunach, w tym około trzy tysiące z Krakowa. Wspaniała atmosfera przyjaźni.
    Tak będzie wyglądała oprawa dzisiejszego meczu Lechia - Wisła w Gdańsku. Przyjaźń będzie jednak tylko na trybunach, na boisku obie drużyny stoczą zacięty bój o wszystko, przy czym słowo "wszystko" ma dla obu ekip różne znaczenie. Dla gospodarzy oznacza morderczą walkę o utrzymanie w ekstraklasie, dla Wisły tytuł mistrza Polski, który już dzisiaj może stać się faktem.

    Wystarczy, że krakowianie wygrają, Lech przegra w Warszawie z Polonią, a Legia nie wygra we Wrocławiu ze Śląskiem.


    - Zabieramy do Gdańska specjalny telewizor, który postawimy przy ławce rezerwowych i będziemy śledzić poczynania naszych rywali - śmieje się Maciej Skorża. - A tak całkiem serio, w tym momencie interesuje nas tylko nasz mecz. Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał, ale na pewno jedni będą się po ostatnim gwizdku bardzo cieszyć, a drudzy smucić - mówi trener Wisły.

    W Gdańsku prężą muskuły przed spotkaniem z faworyzowanym rywalem. Piłkarze Lechii na każdym kroku podkreślają, że nie boją się drużyny mistrza Polski i postarają się ją pokonać. Czy to zapowiedź otwartej gry ze strony gospodarzy? Zobaczymy. Gdyby tak się jednak stało, może to być woda na młyn Wisły, która miałaby więcej miejsca do wyprowadzania swoich ataków. A że potrafi grać w ten sposób, najlepiej widać było ostatnio w Łodzi, gdy pokonała ŁKS 4:0.

    Mecz w Gdańsku będzie szczególny dla Marka Zieńczuka, wychowanka Lechii, który na każdym kroku podkreśla emocjonalne związki z biało-zielonymi. - Ale na boisku sentymentów nie będzie, bo walczymy o mistrzostwo Polski - podkreśla w wywiadach "Zieniu".

    - Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej jesteśmy, gdybyśmy tytułu nie zdobyli, okazalibyśmy się po prostu frajerami - dodaje lewoskrzydłowy Wisły.

    Za potknięcie krakowian kciuki mocno trzymają piłkarze Lecha. Uskrzydleni zdobyciem Remes Pucharu Polski poznaniacy zagrają w sobotę przy Konwiktorskiej ze stołeczną Polonią.
    - Dzięki temu, że zdobyliśmy ten puchar Czarne Koszule wciąż mają szansę na grę w Lidze Europejskiej. Mogliby się nam odwdzięczyć - mówi z uśmiechem na ustach napastnik Lecha Robert Lewandowski.

    - A tak odstawiając już żarty na bok, to wiemy, że warszawiacy zagrają na 200 proc. swoich możliwości i postawią nam wysoko poprzeczkę. Wierzę jednak, że ją przeskoczymy i inne wyniki też będą po naszej myśli, dzięki czemu zachowamy szansę na majstra - dodaje "Lewy".

    Napastnik reprezentacji Polski zapomina w swoich wypowiedziach tylko o jednym - że to właśnie zespół Franciszka Smudy ograł Polonię w półfinale RPP i teraz Czarne Koszule pałają chęcią rewanżu.
    Pomóc ma w tym powracający po 7-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją zerwanych więzadeł Michał Chałbiński. W kwietniu PZPN rozwiązał jego umowę z Zagłębiem Lubin i 32-latka przygarnęła do siebie Polonia.

    Chałbiński przez dwa tygodnie trenował ze stołecznym zespołem i udało mu się przekonać do siebie włodarzy i trenerów Polonii. Ci podpisali z nim kontrakt na dwa ostatnie mecze tego sezonu.
    - A jeśli obie strony będą zadowolone, Michał zostanie w Polonii także na przyszły sezon. Wierzę, że tak się stanie, bo warszawiacy potrzebują klasowego napastnika. A Chałbiński, mimo tak długiej przerwy, wciąż pozostaje takim typem zawodnika - twierdzi jego menedżer Edward Socha.
    Zespół Smudy przyjechał wczoraj do Warszawy w najsilniejszym składzie (zabraknie tylko kontuzjowanego Grzegorza Wojtkowiaka). Poznaniacy na każdym kroku podkreślają, że sam RPP im nie wystarcza, celują w dublet.

    - Mamy nadzieję, że Polonia zagra z nami w otwarte karty, nie będzie się murowała. Nie leżą nam zbytnio przeciwnicy tylko myślący o defensywie. A z ofensywnie usposobionym zespołem możemy poszaleć i zapewnić dobre widowisko kibicom - mówi pomocnik Lecha Sławomir Peszko.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 17 36 11 3 3 28-19
    2 Jagiellonia Białystok Live 17 33 10 3 4 30-15
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 17 28 8 4 5 26-16
    6 Zagłębie Lubin Live 18 27 7 6 5 25-20
    7 Pogoń Szczecin Live 17 24 6 6 5 29-23
    8 Korona Kielce Live 17 23 7 2 8 25-36
    9 Śląsk Wrocław Live 17 21 5 6 6 19-23
    10 Wisła Kraków Live 17 21 6 3 8 26-33
    11 Arka Gdynia Live 17 20 5 5 7 18-23
    12 Piast Gliwice Live 17 19 4 7 6 18-26
    13 Cracovia Live 17 18 4 6 7 26-24
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 17 17 5 2 10 23-31
    16 Górnik Łęczna Live 17 14 3 5 9 17-28