Zapytowski pisze do komisji śledczej

    Zapytowski pisze do komisji śledczej

    Łukasz Cieśla

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Posłowie z komisji śledczej zajmującej się porwaniem Krzysztofa Olewnika mają zbadać podobny przypadek, który wydarzył się w Poznaniu. Chodzi o uprowadzonego w 1999 roku Michała Zapytowskiego.
    Podobnie, jak w przypadku Olewnika, w poznańskim śledztwie doszło do licznych błędów. Nieprawidłowości nie wyjaśniono przez 10 lat. Ojciec ofiary chce, by sprawą zajęli się teraz politycy zasiadający w komisji śledczej. Swój apel wyśle do nich jeszcze w tym tygodniu.
    - Po otrzymaniu listu, zajmę się opisanymi w nim wątpliwościami - obiecuje Andrzej Dera z PiS, członek komisji śledczej.

    Wiadomo, że komisja nie może włączyć sprawy Zapytowskiego pod swoje obrady.
    Jej mandat dotyczy tylko przypadku Olewnika. Poseł Dera zaznacza jednak, iż jako parlamentarzysta może zażądać wyjaśnień od prokuratury, zajrzeć w akta sprawy czy wnioskować do organów ścigania o wyjaśnienie nieprawidłowości.

    Ojciec porwanego przed 10 laty poznaniaka domaga się wyjaśnienia policyjnych błędów. Pisaliśmy już o nich w "Polsce Głosie Wielkopolskim". Przede wszystkim z policji, w kuriozalnych okolicznościach, zniknęła kaseta z nagraniem zeznań ważnego świadka. Mówił o szczegółach porwania oraz o tym, kto zabił Zapytowskiego. Jego tożsamość poznał jednak poznański półświatek. Informator wycofał swoje zeznania. Przyczyniło się to do uniewinnienia podejrzanego o zorganizowanie porwanie.

    Przez 10 lat nie znaleziono ciała porwanego i nie wyjaśniono błędów policji

    O kulisach wycieku nagrania pisaliśmy w kwietniu zeszłego roku. Z naszych informacji wynikało, że policjanci celowo nagrali przesłuchanie, a kamerę ukryli w kartonie. Film został rzekomo później skradziony ze sklepu należącego do znajomego policjantów. Sprawcą napadu miał być... bezdomny. I to on miał ponoć dostarczył kasetę do świata przestępczego. Tę niewiarygodną wręcz historię weryfikowała prokuratura z Bydgoszczy. Początkowo umorzyła śledztwo, ale powróciła do niego po naszym tekście.

    Ciała Zapytowskiego nie odnaleziono do dziś. Ojciec ofiary, we wniosku do komisji śledczej, domaga się zaostrzenia kar dla sprawców kolejnych porwań.

    Skazani za uprowadzenie Michała nie powiedzieli bowiem, co zrobili z ciałem. Dzięki temu uniknęli zarzutu zabójstwa. Nie groziło im więc dożywocie, a jedynie 10 lat więzienia. - Chcemy, by w przypadku nieodnalezienia zwłok, sprawcy porwań byli skazywani nawet na 25 lat więzienia. Groźba tak wysokiej kary może ich skłonić do podjęcia współpracy z organami ścigania - mówi mecenas Czesław Ciesielski, pełnomocnik rodziny Zapytowskich.

    Ten wniosek musi zyskać akceptację posłów. Leszek Aleksandrzak z SLD, drugi z wielkopolskich członków komisji śledczej, przychylnie odnosi się do tej propozycji. - Co prawda jestem za skutecznym, a nie surowym prawem, ale ten przypadek jest szczególny. Porywacze faktycznie wolą milczeć niż ujawnić prawdę o zbrodni - podkreśla Leszek Aleksandrzak.

    Poseł SLD zapowiada, że chętnie spotka się z rodziną porwanego poznaniaka, by porozmawiać o możliwościach wyjaśnienia sprawy.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo