Grobelny: Kulczykpark nie jest dla mnie krzywdą. Proces...

    Grobelny: Kulczykpark nie jest dla mnie krzywdą. Proces przełożony

    Piotr Talaga

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Proces w sprawie Kulczykparku znów został przełożony. Poznański sąd odwołał jutrzejszy termin na wniosek dwojga oskarżonych urzędników, którzy w tej chwili nie mają obrońców. Sprawa ma ruszyć 4 czerwca.
    Prokuratura w tej sprawie oskarżyła o przekroczenie uprawnień i nie dopełnienie obowiązków prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego i czworo urzędników miejskich.

    Zarzuty dotyczą nieprawidłowości przy sprzedaży gruntu w centrum Poznania firmie Grażyny Kulczyk. Na działce stanęła druga część Starego Browaru.

    Z Ryszardem Grobelnym, przed drugim procesem, rozmawia Piotr Talaga

    Sprawa Kulczykparku spędza Panu chyba sen z oczu od kilku lat. Ich perspektywa pozwala jednak także z dystansem spojrzeć na całość działań własnych i podwładnych. Czy czuje się Pan skrzywdzony prokuratorskimi zarzutami? A może teraz dostrzega Pan popełnione błędy? Może jednak po przemyśleniu uważa Pan, że cała procedura przetargowa i późniejsze działania urzędu zostały przeprowadzone nieprawidłowo?
    Sprawa trwa już sześć lat. Nie ma co ukrywać, że bardzo mocno absorbuje mnie psychicznie. Nie tylko zresztą mnie, ale moich najbliższych także. Nie zaprzeczam, że wracam myślami, analizuję tamte sytuacje po raz kolejny. Jedno się jednak nie zmienia - jestem przekonany cały czas, że dzisiaj, gdybym miał dokładnie tę samą wiedzę wówczas, moja decyzja byłaby identyczna z podjętą wtedy. Oczywiście moja wiedza poszerzyła się o kwestie, o których wówczas z wielu powodów nie wiedziałem... Powiem szczerze - muszę działać zawsze z zaufaniem do swoich pracowników i opinii, które wydają moi współpracownicy. Wiem, że te opinie tutaj opierały się przede wszystkim na stanowisku Miejskiego Konserwatora Zabytków. W całym postępowaniu, w moim przekonaniu, było to kluczowe.

    W moim także. Czy to nie jest zaskakujące, że w całym gronie osób, które w pewnym momencie zasiadło na ławie oskarżonych, nie ma konserwatora zabytków? To przecież na podstawie jego stanowiska zapisano w ogłoszeniu przetargowym, że sprzedawany teren jest parkiem lub w innym miejscu, że ma zostać do parku włączony. To na podstawie tej opinii zapisano, że przy Kościuszki może zostać zbudowana co najwyżej muszla koncertowa lub restauracja.
    Tak twierdzimy, ale prokurator stwierdził inaczej... Pan zadał pytanie, czy czuję się skrzywdzony? Nigdy nie traktowałem tej sprawy w kategoriach krzywdy, ale raczej sprawy, którą trzeba wyjaśnić i to wyjaśnić ostatecznie. Oczywiście, gdy analizowałem wyrok pierwszej instancji i potem orzeczenie drugiej, to nie był to wyrok obiektywny.

    Prokuratura w swych zarzutach w sposób jednoznaczny wskazuje, że w jej przekonaniu przetarg na nieruchomość przy ul. Kościuszki został ustawiony. Sprzedaż terenu odbyła się na formalny wniosek firmy Fortis, która już wówczas była właścicielem wszystkich okolicznych terenów. Zapis w ogłoszeniu przetargowym nie dawał szansy, by ofertą mógł zainteresować się ktokolwiek inny. Trudno bowiem było się spodziewać, że ktoś inny zakupi park. Tereny zielone można z powodzeniem sprzedawać jako obiekty towarzyszące jakimś inwestycjom komercyjnym. Takim inwestorem była wyłącznie firma Fortis. Musiał mieć Pan świadomość, że tak skonstruowana oferta to w praktyce jest gra do jednej bramki.
    Miałem świadomość, że sprzedajemy ten teren na funkcję parkową. Rzeczywiście, logika wskazywała, że będzie jeden podmiot zainteresowany zakupem. Często mamy takie sytuacje, że sprzedajemy nieruchomość i wiemy, że jest jeden podmiot zainteresowany, ale zgodnie z przepisem trzeba zorganizować przetarg. To, że jest ktoś zainteresowany nie oznacza, że wyklucza się inną możliwość, oferty innego podmiotu. Rzeczywiście kluczowe było to, że byliśmy przekonani, że sprzedajemy ten teren na funkcję parkową. Proszę zwrócić uwagę, że w świadomości wszystkich osób w 2002 roku, to była nieruchomość o charakterze parkowym. Nikt nie używał w stosunku do tych terenów innego pojęcia - ani w oficjalnych dokumentach, ani w rozmowach.

    1 3 4 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    grafomani Glosu

    MK (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

    "Sprawa Kulczykparku spędza Panu chyba sen z oczu od kilku lat. Ich perspektywa pozwala jednak także z dystansem spojrzeć na całość działań własnych i podwładnych." Do czego w drugim zdaniu odnosi...rozwiń całość

    "Sprawa Kulczykparku spędza Panu chyba sen z oczu od kilku lat. Ich perspektywa pozwala jednak także z dystansem spojrzeć na całość działań własnych i podwładnych." Do czego w drugim zdaniu odnosi sie "Ich"? Jesli do sprawy (Jesli nie do sprawy, to do czego?) to powinno byc "Jej". Kto pisze dla Glosu? Gdzie oni sie uczyli? Pewnie u Feifra, jak sie mowilo w Poznaniu. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    słaba pamięć

    halbdorf (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

    Cytat:
    Ten człowiek na tym stanowisku to klęska i wstyd dla Poznania


    Być może, jednak jeszcze większym wstydem zapewne byłoby na tym miejscu - w centrum Poznania! - trwanie ruin, ruder i...rozwiń całość

    Cytat:
    Ten człowiek na tym stanowisku to klęska i wstyd dla Poznania


    Być może, jednak jeszcze większym wstydem zapewne byłoby na tym miejscu - w centrum Poznania! - trwanie ruin, ruder i szczynowiska dla okolicznego menelstwa. Summa summarum prawdopodobnie (w tzw. rachunku ciągnionym) miastu to i tak opłaciło się, co w niczym jednak nie może mieć wpływu na prawną ocenę tego, co się stało. I jeżeli kiedyś RG będzie się wspominać, to raczej przez fakt istnienia Starego Browaru, a nie z powodu kontrowersji prawnych, jakie towarzyszyły powstaniu kompleksu.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    słaba pmięć

    cia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Ryszad G. jest arogantem i uważa, że ludzie nie pamiętają faktów ujawnionych w gazetach jak np. list byłego v-prezydenta Jacka Maja w którym zwraca uwage na nieprawidłowości. W Głosie też przed...rozwiń całość

    Ryszad G. jest arogantem i uważa, że ludzie nie pamiętają faktów ujawnionych w gazetach jak np. list byłego v-prezydenta Jacka Maja w którym zwraca uwage na nieprawidłowości. W Głosie też przed laty opisywano bezprawną zamianę gruntów dla Apsysa na Łacinie (sprawa do dzisiaj nie wyjaśniona). Ten człowiek na tym stanowisku to klęska i wstyd dla Poznaniazwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo