Menu Region

Upadłość fabryki "Christianapol" wpłynie na zmianę polskiego...

Upadłość fabryki "Christianapol" wpłynie na zmianę polskiego prawa? Pracownicy bez pieniędzy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Głos Wielkopolski

Krzysztof Sobkowski, Rafał Cieśla

6Komentarzy Prześlij Drukuj
Upadłość Fabryki Mebli Tapicerowanych w wielkopolskim Łowyniu prawdopodobnie wpłynie na zmianę polskiego prawa. Okazuje się bowiem, że w przypadku tej fabryki doszło do kolizji prawa polskiego i francuskiego. A w wyniku tej kolizji cierpią byli pracownicy spółki, a także przedsiębiorcy, którzy współpracowali z zakładami w Łowyniu.
1/3
Upadłość fabryki "Christianapol" wpłynie na zmianę polskiego prawa? Pracownicy bez pieniędzy

Zdesperowani pracownicy Christianapola wezwali na pomoc Elżbietę Jaworowicz i jej "Sprawę dla reportera"

(© archiwum)

Pracownicy upadłej Fabryki Mebli Tapicerowanych z wielkopolskiego Łowynia czują się jak króliki doświadczalne. To właśnie na nich sprawdza się obecnie jak kolizje prawa polskiego i francuskiego wpływają na sytuację zwykłych pracowników w Polsce.

ZOBACZ TEŻ:
SPRAWA DLA REPORTERA W CHRISTIANAPOLU


W tym przypadku wpłynęły tak, że szary pracownik został bez środków do życia.
Jak to możliwe? Okazuje się, że byli pracownicy spółki "Christianapol", która znajdowała się pod kontrolą Francuzów, nie mogą nawet otrzymać odpraw z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Wszystko przez to, że upadłość została ogłoszona we Francji - i tylko ta upadłość się liczy. A to, że została ona później ogłoszona przez sąd w Polsce nie ma dla sytuacji pracowników większego znaczenia.

- Jestem rozczarowany - mówi Paweł Zgrajek, były pracownik firmy "Christianapol" w Łowyniu. - Przepracowałem tam 10 lat. Liczyłem na pieniądze z funduszu socjalnego oraz odprawę. Niczego wielkiego od firmy nie chcę. Chcę tylko, by ludzie dostali pieniądze, które im się należą - podkreśla rozgoryczony mężczyzna.

Takich osób jak on jest jeszcze około 800. Anna Spiralska pochodzi z Pszczewa, w firmie "Christianapol" przepracowała 16 lat. - Jest mi przykro i czuję się oszukana. Zostałam bez środków do życia. Mam o tyle lepszą sytuację, że mój mąż zarabia w innej firmie. Ale niektórzy pracowali w fabryce całymi rodzinami. Panuje ogólna beznadzieja, bo pracy w całej okolicy nie ma. Co chwilę słychać tylko doniesienia o kolejnych zwolnieniach i redukcjach etatów - opowiada Anna Spiralska.

Przypomnijmy, że Fabryka Mebli Tapicerowanych "Christianapol" upadła 28 stycznia 2013 roku na mocy postanowienia sądu francuskiego. Sąd polski upadłość firmy, tak zwaną wtórną, uznał 16 maja tego roku, a więc niespełna 4 miesiące później.

Jednak przez kolejne 12 dni nikt z pracowników firmy "Christianapol" nie otrzymał wypowiedzenia umowy o pracę. Stało się to dopiero po 28 maja. A wtedy okazało się, że minął termin składania wniosków o odprawy i odszkodowania za skrócony okres wypowiedzeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. W ten sposób z dnia na dzień pracownicy firmy zostali bez środków do życia.

Dlaczego ludzie nie dostaną należnych im pieniędzy? Ponieważ minął termin na wypłaty tych roszczeń. Okazało się bowiem, że aby dostać odprawy pracownicy musieliby złożyć wnioski do Funduszu maksymalnie 4 miesiące po ogłoszeniu upadłości "Christianapolu" przez sąd francuski.

- Ze środków FGŚP zaspokojeniu podlegają niezaspokojone roszczenia z tytułu odpraw i odszkodowań dla pracowników spółki, którym stosunki pracy ustały pomiędzy 28 kwietnia 2012 a 28 maja 2013 roku. Pracownikom spółki zwolnionym poza wskazanym powyżej przedziałem czasowym nie przysługują świadczenia z tego tytułu - potwierdza Grażyna Weymann, kierownik wydziału do spraw Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Co dalej z pracownikami? Na razie nie wiadomo. Nieoficjalnie mówi się, że przypadek "Christianapolu" jest pierwszym w całym kraju i bez nowych regulacji prawnych nic nie da się zrobić. Interpelację w tej sprawie na ręce premiera złożył już poseł SLD Romuald Ajchler. Interweniował też sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej Jacek Mięcina, który zadeklarował podjęcie działań, mających prowadzić do zmiany prawa tak, aby nie dochodziło więcej do takich sytuacji. Tyle, że prawo nie zadziała wstecz.

Wydaje się więc, że ostatnią deską ratunku dla pracowników "Christianapolu" jest teraz Sąd Okręgowy w Poznaniu. To właśnie tam trafił niedawno wniosek o ustalenie, czy wyrok sądu zagranicznego (w tym konkretnym przypadku francuskiego) podlega uznaniu w Polsce, czy też nie. Pismo do sądu w tej sprawie złożyła poznańska kancelaria radcy prawnego Wojciecha Walczaka. Sprawie została nadana już sygnatura, ale ostatecznych rozstrzygnięć nie należy spodziewać się zbyt szybko.

Z przedstawicielami fabryki nie udało nam się skontaktować.

Upadłość Christianapolu krok po kroku


O pierwszych kontrowersjach związanych z francuską spółką "Christianapol", która otworzyła fabrykę m.in. pod Międzychodem, zrobiło się głośno w 2008 r.
Wówczas to do firm, które dostarczyły towar do Fabryki Mebli Tapicerowanych, dotarł faks z informacją, że... sąd we Francji ogłosił upadłość spółki. W liście znalazło się zaproszenie na spotkanie z władzami "Christianapolu". Pojawiło się na nim ok. 150 wierzycieli fabryki. Usłyszeli, że dług wobec dostawców, z których większość stanowiły małe firmy z Wielkopolski, wynosi 6 mln euro. I nie wiadomo, kiedy zostanie uregulowany. Wierzyciele poszli więc do sądu. - Reprezentowałem czterech wierzycieli tej fabryki. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uznał nasze racje, że ogłoszenie upadłości na prawie francuskim nie może dotyczyć spółki "Christianapol", gdyż jej siedziba mieściła się w Polsce. I na podstawie tego orzeczenia udało nam się odzyskać pieniądze. Później sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który orzekł, że sąd francuski był władny ogłosić upadłość spółki, która ma siedzibę w Polsce - mówi mecenas Sławomir Szczęsny z Poznania.

WIDZIAŁEŚ COŚ CIEKAWEGO? ZNASZ INTERESUJĄCĄ HISTORIĘ? MASZ ORYGINALNE ZDJĘCIA?
NAPISZ DO NAS NA ADRES WYDAWCA@GLOS.COM!


Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano





Reklama
6

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Christianapol

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

pracownik zreszta były (gość)  •

takich mamy ustawodawców. zamiast bronić polaków i ich praw to wolą francuzom pójść na rękę. Teraz wiedzą jak okraść nas i zwiać bez żadnych konsekwencji. Christianapol okradli na miliony io nabrali kredytów pod zastaw a potem wio za granice razem z dyrekcją która była ich marionetkami. pracownik

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kpina jak można oddać własne pieniądze ?

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kpina (gość)  •

Banda oszustów - nic więcej , a aktualne prawo pozwala tego typu oszustwa pracowników i dostawców .
Jak można oddać własne pieniądze dłużnikowi , który nie zapłacił swego zobowiązania zasłaniając się prawem ??? Dlaczego prawo nie stoi po stronie polskiego obywatela , tylko liże się d.... francuzom ?

odpowiedzi (0)

skomentuj

A właścicielami firmy, przez przypadek oczywiście są bracia Silbersteinowie + 1 , obywatele

0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

31 węzłowy Burke (gość)  •

Francji. I grają w ciula z państwem polskim a to państwo udaje że rządzi...31

odpowiedzi (0)

skomentuj

he,he,he kasiory im sie zachciewa

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KTS (gość)  •

Mają wolność to niech się cieszą i przestaną bredzić o forsie. A oni wiedzą kto to napisał ,,lepszy kąsek lada jaki aniżeli w niewoli przysmaki "

skomentuj

Wolność....

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Iwona J (gość)  •

....i dumę narodową też mają...czy na pewno? "Dziadowy " spór trwa...

odpowiedzi (0)

skomentuj

kiedyś >prawomocne< dla Polaków wyroki zapadały w Moskwie...

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

jb (gość)  •

bez komentarza.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama