Sport

    Kubica deszczu się nie boi

    Kubica deszczu się nie boi

    Przemysław Franczak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Koszmarny upał, wysoka wilgotność, sięgająca 70 stopni Celsjusza temperatura w kokpicie i monsunowe deszcze. Oto atrakcje, które kierowcom Formuły 1 oferuje Grand Prix Malezji.
    - Nie mogę doczekać się startu - nie zraża się jednak Robert Kubica. Wyścig na Sepang International Circut już w najbliższą niedzielę. Polski kierowca macha ręką na pogodę, bo bardzo lubi malezyjski tor. Tym bardziej że rok temu zajął tutaj drugie miejsce. Jego BMW było wolniejsze jedynie od czerwonego Ferrari Fina Kimiego Räikkönena.

    - Teraz też liczę na dobry rezultat - nie ukrywa 24-letni krakowianin, podkreślając, że ze względu na głównego sponsora teamu, czyli mającą siedzibę w Kuala Lumpur firmę Petronas, GP Malezji jest dla całej ekipy BMW Sauber wyścigiem "domowym". - Mamy tutaj mnóstwo fanów i jazda na Sepang jest czymś naprawdę wyjątkowym - przekonuje Kubica.

    Nie wszyscy jednak podzielają entuzjazm Polaka. Nico Rosberg, kierowca Williamsa, narzekał w wywiadzie dla agencji Reutersa, że wyścig rozpocznie się zbyt późno (o godzinie 17. miejscowego czasu, a o 11. polskiego), przez co wzrośnie ryzyko gwałtownych opadów deszczu. - Na torze może zrobić się wówczas bardzo niebezpiecznie - przestrzega Niemiec. - Nie mam wątpliwości, że tutaj nie powinniśmy ścigać się o zmierzchu. Nie w tym klimacie.

    Co na to Kubica? - Szykuje się bardzo interesujący weekend - mówi jedynie. Inni kierowcy też raczej nie podzielają obaw Rosberga. - Mnie od deszczu bardziej przeraża upał. Codziennie jest grubo powyżej 30 stopni Celsjusza. W Finlandii często widzę podobne odczyty temperatury, ale z minusem z przodu - śmieje się Heikki Kovalainen z McLarena.

    Najważniejsze pytanie przed niedzielnym wyścigiem brzmi: czy ktoś będzie w stanie wyprzedzić białe bolidy sensacyjnego debiutanta, czyli ekipę Brawn GP? Jej szef Ross Brawn zapewnia, że nie stworzył efemerydy i podwójny sukces w otwierającym sezon Grand Prix w Melbourne nie był wcale przypadkowy. - Mamy dalsze drogi rozwoju - podkreśla pomysłowy inżynier. Jego słowa potwierdza Jenson Button, zwycięzca zawodów rozegranych w ostatnią niedzielę na australijskim torze.
    - Uwierzcie: nie pokazaliśmy jeszcze wszystkiego, a wyścig wcale nie był taki perfekcyjny w naszym wykonaniu - twierdzi Brytyjczyk.

    I chyba brzmi przekonująco, bo na razie nie ma chętnych do rzucania mu wyzwań. Nikt nie robi groźnych min, czekając na to, co przyniosą jutrzejsze treningi i sobotnie kwalifikacje. Nawet broniący mistrzowskiego tytułu Lewis Hamilton z McLarena, który w Australii zajął 3. lokatę, bardzo ostrożnie ocenia swoje szanse.

    - W Melbourne zrobiliśmy bardzo dobry wynik, lecz nie powinniśmy z tego powodu skakać z radości. Mamy jeszcze bardzo wiele rzeczy do poprawienia - przyznaje Anglik, doskonale zdający sobie sprawę z faktu, że nie znalazłby się na podium, gdyby nie kolizja Kubicy i Sebastiana Vettela z Red Bulla, do której doszło w końcówce wyścigu.

    Jedno jest pewne: zespoły F1 rzuciły się do kopiowania rozwiązań zastosowanych m.in. w maszynach Brawna (wzbudzające kontrowersje dyfuzory), ale kilka dni to za mało, by projekt przygotować, zrealizować i zgrać go z bolidem. W BMW pocieszają się jednak myślą, że w trudnych warunkach w Malezji wiele będzie zależeć od umiejętności kierowców. I dlatego bardzo liczą na Roberta Kubicę. A on liczy na zespół. - Ten tor ma w sobie wszystko, co jest potrzebne w F1, ale wymaga jednocześnie bardzo dobrze przygotowanego samochodu - zauważa Polak. Reszta jest w jego rękach.

    - Rok temu Robert był na Sepang drugi, a Nick Heidfeld wykręcił najszybszy czas okrążenia. Nie muszę chyba mówić, że chcemy teraz nawiązać do tych dobrych występów - zadeklarował dyrektor BMW Sauber Mario Theissen.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
    1 Jagiellonia Białystok Live 20 39 12 3 5 36-20
    2 Lechia Gdańsk Live 20 39 12 3 5 31-24
    3 Legia Warszawa Live 20 35 10 5 5 43-22
    4 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 20 33 10 3 7 24-26
    5 Lech Poznań Live 20 32 9 5 6 29-19
    6 Zagłębie Lubin Live 20 31 8 7 5 28-22
    7 Pogoń Szczecin Live 20 26 6 8 6 31-27
    8 Arka Gdynia Live 20 26 7 5 8 24-27
    9 Korona Kielce Live 20 26 8 2 10 27-38
    10 Wisła Kraków Live 20 25 7 4 9 30-35
    11 Wisła Płock Live 20 24 6 6 8 25-27
    12 Śląsk Wrocław Live 20 22 5 7 8 20-29
    13 Piast Gliwice Live 20 22 5 7 8 21-33
    14 Cracovia Live 20 21 4 9 7 29-27
    15 Górnik Łęczna Live 20 18 4 6 10 21-34
    16 Ruch Chorzów Live 20 16 6 2 12 28-37