Adrian Zieliński nie musi przepraszać [wideo]

    Adrian Zieliński nie musi przepraszać [wideo]

    Maciej Czerniak

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Adrian Zieliński nie musi przepraszać [wideo]

    ©Dariusz Bloch

    Wyroku w sprawie kibic kontra sportowiec wysłuchali dziennikarze. Przedstawiciele stron nie przyszli do sądu.
    Adrian Zieliński nie musi przepraszać [wideo]

    ©Dariusz Bloch

    - Pozwany nie naruszył praw powoda, a zatem powództwo nie zasługuje na ochronę prawną - sędzia Dorota Marszałkowska uzasadniała wczoraj wyrok.

    Orzeczenie zapadło w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. - Żadne dobra wymienione przez powoda nie zostały naruszone. Nadal toczy się postępowanie dyscyplinarne, które dopiero ma wskazać, czy faktycznie nastąpiło przyjęcie przez pozwanego środków dopingujących.

    Sędzia Marszałkowska dodała: - Nie bez znaczenia dla sądu był fakt, że pozwany, jak mówił w ostatnim przesłuchaniu, przeprosił kibiców nawet za to, że takie podejrzenie stosowania środków dopingujących miało miejsce, zapewniając, że ich nie stosował.

    Nawiązała do słów, które Adrian Zieliński, mistrz Europy w podnoszeniu ciężarów, wypowiedział do kamery w ubiegłym roku. Było to w czasie trwania Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. To wtedy wyszło na jaw, że w organizmie polskiego zawodnika (który uchodził w Rio za pretendenta do złota) stwierdzono obecność niedozwolonego związku przyśpieszającego syntezę białek, nandrolonu.

    Zieliński został zdyskwalifikowany. W toku jest postępowanie dyscyplinarne w jego sprawie. Sam zawodnik twierdzi, że nie zażył środka świadomie. Tę wersję zdają się potwierdzać do tej pory wykonane badania, z których na razie wynika, że zawodnik prawdopodobnie przyjął tylko jedną dawkę nandrolonu.

    Wyrok, który zapadł, to finał sprawy, jaką wytoczył sportowcowi CWZS Zawiszy Bydgoszcz (wcześniej Tarpana Mroczy) Michał Gniatkowski.





    To radca prawny z Poznania, który deklaruje, że jest kibicem i jednocześnie ekspertem w dziedzinie prawa stosowanego w sporcie. Skierował do sądu pozew, w którym twierdził, że przez aferę dopingową, której bohaterem był Zieliński, ucierpiały jego dobra osobiste. Mówił m.in. o tym, że „ucierpiało jego prawo do cieszenia się pięknem rywalizacji, bycia dumnym z prezentowania przez reprezentantów Polski na igrzyskach ” oraz „prawo podatnika do oczekiwania, że środki publiczne przekazywane podmiotom prywatnym będą wykorzystywane zgodnie z prawem”. Domagał się od Zielińskiego publicznych przeprosin i zapłaty tysiąca złotych na cel społeczny.

    Sąd oddalił pozew. - Artykuł 23 kodeksu cywilnego stanowi, że dobra osobiste człowieka, w szczególności zdrowie, wolność, swoboda sumienia, nazwisko oraz pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji i inne pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach - tłumaczyła sędzia. - Katalog ten nie jest zamknięty, ale nie oznacza to, że jako naruszenie dobra osobistego można wskazywać wszelkie sytuacje oceniane jako niekomfortowe.

    Skarżącego kibica sędzia obciążyła kosztami postępowania. Musi zapłacić 1 tys. zł. Na sali rozpraw nie było żadnej ze stron. Wyrok jest nieprawomocny.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo