Grupiński do jesieni ubiegłego roku był sekretarzem stanu w kancelarii premiera. Uchodził za bliskiego współpracownika premiera Donalda Tuska. Wraz z innymi ministrami odszedł ze stanowiska po ujawnieniu tak zwanej afery hazardowej. Minister nosił się z tym zamiarem już wcześniej, bo miał być zniechęcony brakiem wpływu na realne decyzje.
Jeśli Grupiński wystartuje w kwietniowych wyborach,
prawdopodobnie będzie jedynym kontrkandydatem Waldego Dzikowskiego, przewodniczącego wielkopolskiej PO.
Cztery lata temu rywalem posła Dzikowskiego o fotel szefa regionalnych struktur był Adam Szejnfeld. Polityk z Piły przegrał wówczas kilkunastoma głosami.
W tym roku rywalizacja również zapowiada się ciekawie. W PO, w przededniu wyborów samorządowych, nie brakuje bowiem problemów. Niespokojnie jest przede wszystkim w poznańskich strukturach. One także mają wybrać swojego nowego szefa.
W styczniu ujawniliśmy, że Waldy Dzikowski rozmawiać miał z dwoma kandydatami - profesorem Markiem Ziółkowskim i europosłem Filipem Kaczmarkiem. Chciał, by pomiędzy sobą rozstrzygnęli, kto będzie kandydował. Waldy Dzikowski w tych rozmowach pomijać miał dwóch innych kandydatów. Gdy ujawniliśmy te zakulisowe rozmowy, Dzikowski zapewniał, że wybory szefa poznańskich struktur odbędą się zgodnie z demokratycznymi standardami.